Rozdział ten dedykuję Radhice
Murai, mojej niesamowitej kumpeli, bez której nie powstałby ten rozdział.
Dziękuję Ci za
wszystko kochana, za betowanie, za wkład własny, za cierpliwość wobec mojej
osoby i za to, że wspierałaś mnie pod każdym względem.
Jesteś Wielka =]
P.S. Wybaczcie, że tak
długo musieliście czekać.
A teraz zapraszam na
rozdział.
___________________________________________________
Serenity siedziała na murze otaczającym
niegdyś największą atrakcję miasta Tanzaku. Choć spojrzenie miała utkwione na
ruinach zamku, myślami była daleko.
Od rozmowy z Jiraiyą minął tydzień, a
ona zamiast kontynuować swoją osobistą misję, nie ruszyła się z miasta nawet o
metr. W kółko rozmyślała o tym, co powiedział jej Żabi pustelnik. Przede
wszystkim martwiła się o Kakashiego. W końcu był dla niej, jak starszy brat.
Co wieczór obserwowała z oddali
bezskuteczne poczynania Sannina, w związku z nakłonieniem Tsunade do przyjęcia
posady Hokage. Choć czarnowłosa wiedziała, że kobieta w końcu się zgodzi,
zastanawiała się, co sprawia, że zwleka z decyzją. Analizując wizję doszła do
wniosku, że musi stać za tym Orochimaru, ale o co dokładnie chodziło, nie miała
pojęcia.
Postanowiła nie zaprzątać sobie tym
głowy. Ważne, że Tsunade zgodzi się zostać Hokage, a tym samym powróci do
wioski i uzdrowi Kakashiego.
Po raz pierwszy w życiu czuła się
podle. Nie powinna była odchodzić z wioski bez pożegnania z nim. W końcu to on
nauczył ją samokontroli, troszczył się o nią, pomagał rozwijać jej
umiejętności, zawsze się za nią wstawiał, kiedy coś nabroiła.
Wspominając tak wszystko, co miało z
nim związek doszła do wniosku, że nie tylko był dla niej jak brat, lecz przede
wszystkim był jej przyjacielem.
To „odkrycie” sprawiło, że postanowiła
wrócić do Konohy mimo zakazu Starszyzny, tylko po to, by zobaczyć się z
Kakashim. Swoją drogą, skoro Tsunade ma zostać Hokage, to może zapewnić jej
tymczasową ochronę podczas pobytu w Wiosce Liścia. Musiała tylko z nią
porozmawiać. Jednak dopóki nie wypełni się jej wizja, nic nie wskóra, a
wszelkie rozmowy spełzną na niczym. Pozostawało tylko jedno pytanie. Jak długo
będzie musiała czekać?
Słońce chyliło się ku zachodowi.
Serenity zdała sobie sprawę, że cały dzień nic nie jadła, więc zeskoczyła z
muru i czym prędzej udała się do centrum miasteczka. Za cel obrała bar, w
którym doświadczyła wizji. Przemierzając ulice Tanzaku, zastanawiała się jakich
użyć argumentów, by Tsunade zgodziła się na jej towarzystwo w drodze do Wioski
Liścia i na kilkudniowy pobyt.
Chwilę później była już w barze,
zamówiła sałatkę z tuńczyka, curry i dango, po czym zajęła wolny stolik. Nie
musiała długo czekać na realizację zamówienia, gdyż o tej porze lokal jeszcze
świecił pustkami. W momencie, gdy kelner przyniósł jej jedzenie, do baru weszła
dwójka roześmianych klientów. Serenity, słysząc znajome głosy, zerknęła w
stronę drzwi.
Jiraiya rozglądał się właśnie po sali,
a kiedy natrafił na spojrzenie czarnowłosej wyszczerzył zęby w głupkowatym
uśmiech, po czym ruszył chwiejnym krokiem w jej kierunku. Za nim podążyła
Tsunade z niezadowoloną miną.
Sannin usiadł ciężko naprzeciw
dziewczyny i machnął kilkakrotnie ręką na kelnera. Mężczyzna w kraciastym
fartuchu zbliżył się do stolika i z przyklejonym do twarzy uśmiechem spytał
uprzejmie "W czym mogę służyć?". Widać było, że niechętnie przyjmuje
zamówienie od już podpitego klienta.
— Sake i dużo wołowiny — oparł Jiraiya
wesołym głosem, odrobinę sepleniąc i przeciągając samogłoski. Tsunade usiadła
obok niego i pogoniła kelnera niecierpliwym gestem dłoni. Serenity, jak gdyby
nigdy nic, kontynuowała posiłek, mimo iż czuła na sobie pełne zainteresowania
spojrzenie kobiety. Żabi pustelnik rozparł się na siedzeniu i czekał, czkając
cicho co jakiś czas, aż czarnowłosa skończy jeść. — Myślałem, że już dawno
opuściłaś Tanzaku — odezwał się jednak.
Kunoichi nie spieszyła się z
odpowiedzią. Dopiero, kiedy popiła ostatni kęs herbatą spojrzała na
legendarnych.
— Miałam swoje powody — odparła
tajemniczo. Odstawiła pusty kubek i przywarła plecami do oparcia, sprawiając
tym samym wrażenie, jakby chciała zachować dystans. — Zostałam w mieście,
ponieważ muszę z tobą porozmawiać, Tsunade. Musiałam jednak uzbroić się w
cierpliwość i zaczekać na dogodny moment.
— Nie mów do mnie tak, jakbyśmy były
koleżankami. Pamiętaj z kim masz do czynienia — wtrąciła surowo kobieta. — A
teraz kontynuuj.
— Wybacz — rzekła Serenity. — Po waszym
zachowaniu, wnioskuję, że w końcu zgodziła się Pani zastąpić Trzeciego, więc
spokojnie mogę panią o coś prosić — zamilkła na chwilę, delektując się
zszokowanymi minami Sanninów.
— Skąd… skąd wiesz, że mam zamiar objąć
stanowisko Hokage? — spytała blondynka i spojrzała na Jiraiyę
podejrzliwie. Mężczyzna patrzył osłupiały na młodą kunoichi i wyglądał, tak
jakby nieco wytrzeźwiał.
— To o tym mówiłaś tydzień temu? Ale
jak… — wyjąkał niezdarnie.
— To teraz mało istotne — odparła
czarnowłosa. — Kiedy wyruszacie do Konohy?
— Jak tylko Naruto dojdzie do siebie —
powiedziała, wciąż zaintrygowana Tsunade. — A dziękuję —uśmiechnęła się do
kelnera, który kładł na stole zamówienie. Pozbierał puste naczynia i już
zamierzał odejść, gdy zawołała za nim by przyniósł więcej sake. Rozlała do
czarek alkohol, szybko opróżniła swoją i siegnęła ponownie po glinianą butelkę,
podczas gdy Jiraiya zajadał się plastrami dobrze wysmażonej wołowiny. — O co
chciałaś prosić? — odezwała się kobieta, ochłonąwszy nieco z pomocą trzeciej
czarki.
— Chciałabym wam towarzyszyć w drodze
do wioski i proszę o pozwolenie na tymczasowy pobyt w Konoha, dopóki Kakashi
nie dojdzie do siebie.
— Nie ma problemu w tym byś nam
towarzyszyła w podróży, jednak nie rozumiem, dlaczego mam ci pozwolić na
cokolwiek — Tsunade zmarszczyła brwi.
Kunoichi była wdzięczna Sanninowi, że
nie rozmawiał z Piątą na jej temat. Sama chciała powiedzieć Ślimaczej
Księżniczce o swoich problemach.
— Zostałam wygnana i mam zakaz powrotu
— wyznała. Nie zamierzała jednak bardziej się zwierzać. — Ty, jako Hokage, to
znaczy pani może zapewnić mi tymczasową ochronę, oczywiście tylko na czas
rekonwalescencji mojego brata — zastrzegła.
— To zmienia postać rzeczy —
stwierdziła Sanninka i wymieniła z Jiraiyą porozumiewawcze spojrzenie. — W
porządku. Masz prawo odwiedzić brata. Myślę, że jego reputacja będzie
wystarczającą ochroną.
— Dziękuję — odparła Serenity i zanim
Tsunade zdołała coś jeszcze powiedzieć, zniknęła im z pola widzenia.
Kiedy czarnowłosa znalazła się na
świeżym powietrzu, poczuła ulgę. Nie spodziewała się, że legendarna tak szybko
zgodzi się na jej powrót do wioski. Była przekonana, że będzie musiała użyć
jeszcze innych argumentów. Cholera – zaklęła
w duchu, bo właśnie do niej dotarło, że jej wygnanie mogło źle wpłynąć na
reputację Kakashiego. Zaczęła się obawiać, czy to, co powiedziała Tsunade
wystarczy, by mogła zostać przez kilka dni w Konoha. Z niemałym mętlikiem w
głowie skierowała się do hotelu, w którym wynajmowała pokój, by spakować swoje
rzeczy.
Serenity stanęła przed bramą Konohy i
zawahała się. Sannini, Shizune i Naruto zdążyli już przekroczyć próg wioski,
lecz ona nie ruszyła się z miejsca. Spojrzała na strażników, którzy patrzyli na
nią nieprzychylnie.
— Ale masz tupet, pojawiając się tutaj.
Nawet nie próbuj przejść przez bramę — jeden z nich stanął tuż przed nią
i wyciągnął kunai. Czarnowłosa zmrużyła tylko niebezpiecznie oczy. — Radzę ci
zawrócić, albo zostaniesz pojmana tu i teraz.
— Jakiś problem? — spytała Tsunade,
podchodząc bliżej.
— Nie, pani Tsunade. Znaczy tak… No bo
ona ma zakaz wstępu do wioski i… — mężczyzna zaczął się jąkać, pod wpływem
spojrzenia kobiety, która została wybrana na Hokage. — Ja wypełniam tylko moje
obowiązki — próbował się tłumaczyć.
— Przepuść Serenity — rozkazała. — Jest
pod moją ochroną i niech nikt nie waży się tego kwestionować.
— Tak jest — odparł, prostując się,
choć widać było, że nie popiera decyzji Piątej.
Kunoichi, wraz z blondwłosą kobietą,
przekroczyła bramę Konohy. Znów była w domu, o ile mogła tak jeszcze nazywać tę
wioskę.
Wieść o tym, że Tsunade wróciła do
wioski, rozniosła się, jak świeże bułeczki.
Serenity, idąc ulicą, która prowadziła
do siedziby Hokage, czuła na sobie jeszcze bardziej wrogie spojrzenia niż
kiedyś, które śledziły każdy jej krok. Nikt jednak nie ważył się cokolwiek
powiedzieć w obecności Sanninów.
Chwilę później zeszła z głównego traktu
i bocznymi uliczkami, co pomogło jej uniknąć spotkań z mieszkańcami, udała się
do szpitala. Domyślała się, że właśnie tam znajdzie Kakashiego. Tam też
zamierzała zaczekać na Piątą, która zapewne wkrótce przyjdzie go uzdrowić.
Parę minut później szukała sali, w
której mógł leżeć jej brat. Starała się być ostrożna, by nikt jej nie zauważył
i nie wszczął niepotrzebnie alarmu. Za każdym razem, gdy słyszała, że ktoś
nadchodzi, chowała się w najbliższych pomieszczeniach, o dziwo większość jej
kryjówek okazywała się być pusta.
Będąc w połowie korytarytarza na
pierwszym piętrze, zauważyła wychodzącą zza rogu Sakurę. Podopieczna Kakashiego
miała pochyloną głowę i patrzyła na kwiaty, które trzymała w dłoniach. Serenity
w ostatniej chwili złapała za najbliższą klamkę i szybko weszła do sali. Oparła
się plecami o zamknięte za sobą drzwi i kiedy uniosła głowę z ulgą stwierdziła,
że wreszcie znalazła brata.
Podeszła do niego, usiadła na stojącym
przy łóżku krześle i spojrzała na spokojną twarz mężczyzny. Nie wyglądał na
chorego, ale w pamięci miała słowa Jiraiyi, iż został potraktowany silną
techniką oczu, która wpływa na psychikę, nie na ciało.
Wiele słów cisnęło jej się na usta, ale
mimo to milczała. Rozsiadła się wygodnie i czekała na Tsunade.
Do głowy Serenity zaczęły napływać
różne myśli. Między innymi, co by było, gdyby wtedy pożegnała się z Kakashim.
Jak on zareagował na wieść, żę została wygnana. Czy próbował w jakiś sposób
dowiedzieć się, czemu Straszyzna podjęła taką decyzję i to w tak niedorzeczny
sposób. Wstała z krzesła i podeszła do okna.
Zastanawiała się, czy nie ma innego,
bardziej racjonalnego wytłumaczenia na to, co się stało. Może powinna spróbować
oczyścić się z zarzutów, jakie jej przedstawiono. Musiała tylko znaleźć dowód
na jej niewinność, bo przecież nie była zdrajczynią.
Gdy tak rozmyślała, na korytarzu
zrobiło się dość głośno. Rozpoznała głos Uzumakiego, który ponaglał kogoś
nieustannie. Domyśliła się, że Sanninka jest blisko.
Drzwi do sali otworzyły się i do środka
wkroczyła Piąta, a za nią Shizune i Naruto. Ten ostatni na widok czarnowłosej
zrobił wielkie oczy.
— A ona, co tu robi?! — zawołał,
wskazując na nią palcem.
Ależ on hałaśliwy. Dokładnie tak, jak
mówił Kakashi. I nie grzeszy inteligencją. Jeśli taki charakter miał Czwarty
Hokage, to dobrze, że żył krótko –
pomyślała, po czym zganiła się w duchu za to, że obraziła tego, który
trzynaście lat temu uratował wioskę przed Lisim demonem.
— Uspokój się Naruto — skarciła go
Tsunade, ale nic więcej nie dodała. Podeszła do łóżka Kakashiego po czym
przyłożyła do jego czoła dłoń, wokół której pojawiła się zielona czakra.
Serenity w spokoju obserwowała
poczynania najlepszej medycznej Ninja.
Po chwili Kakashi się ocknął i usiadł
na łóżku.
— Nie do wiary — rzekła blondwłosa
kobieta. — To hańba, zostać pokonanym przez dwóch przeciwników. Myślałam, że
jesteś geniuszem — dodała z wyrzutem. Hatake spojrzał na Ślimaczą Księżniczkę,
po czym spuścił zawstydzony wzrok.
— Wybacz, że cię rozczarowałem —
odparł cicho.
— Jupi! Mistrz Kakashi został uleczony!
— zawołał radośnie Naruto.
— Pani Tsunade! — do pokoju wpadł Gay
Might. — Proszę zbadać mojego ucznia Lee! — zawołał rozgorączkowany. Piąta
westchnęła, zerknęła na Serenity i wyszła z sali. Za nią podążył Uzumaki i Jonin.
— Myślałem, że już cię więcej nie
zobaczę, Serenity — powiedział po chwili Kakashi. Dziewczyna ponownie usiadła
na krześle. — Jak to się stało, że jeszcze cię nie aresztowali, mimo iż
wróciłaś do wioski? — spytał.
— Zasługa Piątej Hokage —
odparła. — Pozwoliła mi na tymczasowy pobyt w wiosce i zapewniła ochronę do
momentu, aż wyzdrowiejesz — wyjaśniła.
— Rozumiem — po tym stwierdzeniu
zapadła cisza. Białowłosy opadł na poduszkę i utkwił wzrok w suficie,
ewidentnie się nad czymś zastanawiał.
Czarnowłosa natomiast patrzyła przez
okno.
— Wybacz, że odeszłam bez pożegnania —
odezwała się w końcu.
— Poniekąd nie dziwię ci się, że
chciałaś jak najszybciej opuścić wioskę. Kiedy dowiedziałem się, co Starszyzna
zrobiła byłem wściekły. Nie powinni byli podejmować takiej decyzji bez
obecności Hokage — spojrzał na spokojną twarz siostry.
— Nie rozmawiajmy o tym teraz —
powiedziała. — Musisz wypocząć. W tej chwili to jest najważniejsze — dodała i
wyszła z sali.
Kakashi jeszcze przez dłuższą chwilę
wpatrywał się w drzwi, za którymi zniknęła Serenity.
Nie mam rozeznania, ale nadrobię to, jak tylko czas pozwoli. Na razie zaintrygowała mnie historia Serenity, mam wrażenie, że ta dziewczyna skrywa niejedną tajemnicę. Jej bratem jest Kakashi...! Zazdroszczę, ja też chcę! Zastanawia mnie, dlaczego Tsunade zgodziła się ot, tak, zapewnić Serenity ochronę, ale liczę, że to się wyjaśni już niedługo! Być może przez nieuwagę, ale błędów nie znalazłam :D
OdpowiedzUsuńCałą historia zapowiada się interesująco, ale zje mnie chyba niecierpliwość, więc muszę zapytać: kiedy na scenę wejdzie Gaara? I będzie między nimi jakiś wątek miłosny? A jeśli tak, to kieeeedyyyy? :D Masz bardzo wyważony styl, takie mam wrażenie, a może to przez spokojny, opanowany charakter Serenity? Jako główna bohaterka jest bardzo intrygująca przez swoją małomówność, już ją lubię. Szkoda tylko, że rozdział taki krótki i tak wiele w nim niewiadomych, ale wierzę, że wszystko sie szybko wyjaśni i niecierpliwie czekam na drugi rozdział :D
Rozdział świwtny muszę ci przyznać że warto było tyle czekać.
OdpowiedzUsuńNaprawde się obie postarałyście. Ale nie moge doczekać się następnego rozdziału więc mi tu nie znikaj na tak długo ok? No dobra opłaca się tyle czekać na taki rozdział ;-)
Jestem! A jakże!
OdpowiedzUsuńWybacz, że tak późno, bo powinnam być pierwszą, która skomentuje, no ale... wyszło, jak jest. Bardzo dziękuję za dedykację! Jestem dumna i cieszę się, że polegałaś na mnie podczas pisania tego rozdziału i że mogłam służyć swoją skromną wiedzą i umiejętnościami.
Rozdział krótki, acz bogaty w informacje, na podstawie których łatwo można wywnioskować, że już niedługo będzie wątek miłosny!! Mrrrr! Ja czekam na to i czekam, ale jeszcze trochę zaczekam, nie martw się, jestem przecież wytrwałym czytelnikiem! Tylko nie spoczywaj na laurach i bierz się za pisanie kolejnego rozdziału, nie można przecież zostawiać czytelników z tak małą dawką po tak długim czasie! To by było morderstwo!
Osobiście betowałam, więc pierwsze, co zrobiłam, to przejechałam rozdział trzy razy, żeby sprawdzić, czy znów głupich błędów nie palnęłam, i może to wina późnej pory, ale po prostu niczego nie znalazłam. Podziwiam Serenity, to jej chłodne podejście do wszystkiego, spokojna analiza... ludzie, ja bym tak nie potrafiła!
Ale to dobrze, mam nadzieję, że szybko oczyszczą dziewczynę z zarzutów, bo ta cała afera z Radą nie bardzo mi się podoba, ale oczywiście wiem, że po mistrzowsku rozegrasz tę sytuację i będziemy świadkami niejednej intrygi w wykonaniu rządzących Konoha.
Kakashi się obudził - jest dobrze! Znaczy, że będzie wielkie wsparcie i pomoc! Czekam na ciąg dalszy!
Buziaki, kochana :*
To napisałam ja (żeby nie było wątpliwości) Radhika Murai, ałtoreczka.
Jest si, choć wkurza mnie ten cały naruto bo jestem miłośnikiem dragon ball to coraz przynajmniej czyta się opowiadanie. Coraz mniej jest sytuacji z anime które było po prostu nudne , trzymaj tak dalej i uzywaj naruto tylko jako podstawy świata w którym dzieje się akcja a będzie super.
OdpowiedzUsuńCóż, mogę powiedzieć, że faktycznie będzie coraz mniej sytuacji z anime, no i na pewno nie będzie się to ciągnęło, jak obecnie Naruto, które przerodziło się w tasiemiec.
Usuń