Miesiąc treningów, a Serenity nadal
uważała, iż nie jest wystarczająco przygotowana na zmierzenie się z licznymi
“przeszkodami”, jakich się spodziewała na drodze do wypełnienia swojej
osobistej misji, a mianowicie chodziło o zabicie Gaary.
Nienawidziła go i miała ku temu powody.
Przede wszystkim był zdrajcą, a zdrady NIGDY się nie wybacza.
Na dodatek wkurzało ją tempo
opływającego czasu. Im dłużej trenowała, tym większe opóźnienie miała w
osiągnięciu celu. Ale, jak to się mówi, co się odwlecze, to nie uciecze. Czy
jakoś tak to szło.
Oprócz doskonalenia swoich
umiejętności, szukała sposobu na opanowanie nowych technik. Niestety z tym
drugim było gorzej. Bez jakiejkolwiek pomocy nie była w stanie nauczyć się
niczego nowego, a zwłaszcza technik związanych z jej unikalnym talentem
wykorzystywania róż w walce.
Siedziała właśnie w jednym z barów w
Tanzaku Gai, mieście, do którego niedawno przybyła. Grzebała widelcem w
nietkniętym posiłku, rozmyślając o tym, co ma dalej robić. Nic jednak nie
przychodziło jej do głowy.
Odsunęła od siebie miskę z jedzeniem i
zamierzała wstać od stolika, kiedy naprzeciw niej usiadł nie kto inny, jak Arashi.
— Czego chcesz — warknęła.
— Cóż za miłe powitanie — rzekł
ironicznie. — Obserwowałem twoje treningi. Zauważyłem, że sobie nie radzisz,
czyżbyś potrzebowała pomocy?! — zadrwił.
— Zamknij się, gdyby nie fakt, że jest
tu pełno świadków, zabiłabym cię — syknęła gniewnie.
— A ja myślałem, że masz to gdzieś i
dziwię się, że jeszcze nie poderżnęłaś mi gardła, kuzynko. A może jesteś
niewystarczająco silna? — zakpił.
Widziała, jak bawi go drażnienie jej.
Chwyciła za widelec i z niesamowitą prędkością wbiła go w dłoń blondyna
przygważdżając ją do blatu stołu. Jego twarz wykrzywił grymas bólu, ale niemal
natychmiast się opanował.
— Nie prowokuj mnie, głupcze —
warknęła. Zamierzała jeszcze coś dodać, ale nagle zniknął jej z przed oczu, tak
samo, jak bar, w którym byli. Ucichł też gwar, otaczających ich rozmów.
Yoshinaga obserwował jej twarz
pozbawioną wyrazu i patrzył w czarne matowe oczy, nie bardzo wiedząc, co się
dzieje.
Serenity natomiast znalazła się na
otwartym terenie, a to, co zobaczyła, było dość niezwykłe.
Nad Naruto Uzumakiego klęczała blond
włosa kobieta, próbując go uzdrowić. Czarnowłosa rozpoznała w niej Tsunade.
Nieopodal leżał poobijany Jiraiya oraz ciemnowłosa kunoichi, która zapewne była
towarzyszką Ślimaczej Księżniczki. Kabuto Yakushi też nie wyglądał najlepiej.
Jedynie Orochimaru stał o własnych siłach i nie wyglądał na rannego. Wręcz przeciwnie,
ruszył do ataku z zamiarem zabicia podopiecznego Kakashiego, jednak na drodze
stanęła mu Tsunade i została przebita mieczem.
Serenity patrzyła, jak ewidentnie
zbliża się zwycięstwo wężowatego.
— Nie chciałem cię zabijać, ale nie
mogę pozostawić tego dzieciaka przy życiu, to mogłoby być kłopotliwe. Dlaczego
ty, jeden z legendarnych Sanninów bronisz tego dzieciaka, ryzykując własnym
życiem? — spytał zdziwiony.
— Chcesz wiedzieć dlaczego? — odparła
kobieta. — Ponieważ od dziś będę narażać życie dla tego dzieciaka. Od dziś będę
narażać życie dla Konohy! — krzyknęła, a Orochimaru jeszcze dwukrotnie ranił ją
bardzo ciężko.
— Giń słabeuszko! — warknął. — Mimo, że
potrafisz się poruszać, nadal się trzęsiesz na widok krwi — zadrwił. — Dlaczego
narażasz życie dla tego nic nie znaczącego chłopca? Dlaczego chcesz walczyć dla
wioski, którą dawno temu opuściłaś? — pytał i osłupiał, gdyż blondynka
przestała się trząść, a sekundę później wymierzyła mu solidnego kopniaka.
— Ponieważ jestem Piątym Hokage! — to
powiedziawszy aktywowała dziwny znak, który rozrósł się po jej twarzy z
kryształu na jej czole.
— Nie wiem, co zamierzasz, ale i tak
nie dasz rady ze mną wygrać w takim stanie — rzekł Orochimaru. Tsunade jednak
go nie słuchała, nie zareagowała również na protesty Shizune. Wykonała pieczęć,
a jej rany w błyskawiczny sposób zagoiły się.
— Nigdy nie zginę w walce dzięki tej
technice — powiedziała, po czym kciukiem zebrała trochę krwi z ust. Piąta,
Orohimaru z pomocą Kabuto i Jiraiya, który ewidentnie doszedł do siebie,
wykonali technikę przywołania.
Serenity w swojej wizji miała okazję
obserwować niesamowitą walkę trójki legendarnych Sanninów. Tsunade z pomocą
Katsuyu, Jiraiya z Gamabuntą, a Orochimaru i Kabuto z Mandą.
Imponujący pojedynek zmienił się w
porachunek między blondynką a wężowatym, lecz właśnie w tym momencie wizja się
skończyła.
Czarnowłosa kunoichi znów siedziała w
barze, ciężko dysząc.
— Co to było? Co ci jest? — ledwo
słyszała pytania Arashiego. Bez słowa wstała i przytrzymując się wszystkiego,
co miała pod ręką próbowała odejść, jak najdalej stąd. Blondyn patrzył za nią,
ale nie ruszył się z miejsca.
Dwa stoliki dalej zatrzymała się, by
złapać oddech i wtedy dotarły do niej znajome głosy. Odwróciła się gwałtownie,
niemal tracąc równowagę, na słowa, które wypowiedział, a raczej wykrzyczał
Naruto Uzumaki.
— Zboczony Pustelniku! Mówiłeś, że
chcesz, żeby wróciła do wioski, aby uzdrowić Sasuke i Mistrza Kakashi, tak?! A
teraz prosisz, żeby została naszym Hokage?! A ona odmawia!
— Nie wrzeszcz tak — skarcił go
Jiraiya. — Tsunade jest jedyną osobą, która może zostać Piątym Hokage. To ona
zapewniła nam zwycięstwo w walce. Nikt nie był w stanie opanować jej technik.
Ponad to jest wnuczka Pierwszego Hokage. Właśnie dlatego jest najbardziej
odpowiednią osobą na to stanowisko. Jeśli zostanie Hokage, będzie musiała
wrócić do wioski i wtedy sprawdzi, co u tej dwójki. Tak zadecydowała Starszyzna
wioski Liścia. Genin, taki jak ty, nie ma tu nic do gadania — wyjaśnił.
Serenity z niemałym trudem podeszła do
stolika, przy którym siedzieli.
— Kakashi… jest… ranny…? Co to znaczy
Jiraiya? — wydyszała, patrząc wprost na Żabiego Pustelnika.
— Co ty tu robisz, Serenity? —
odpowiedział pytaniem. — Z resztą nie ważne, później ci powiem — dodał,
wskazując dyskretnie, aczkolwiek wymownie, na drugiego Jinchuriki.
Czarnowłosa spojrzała jednak na
Tsunade, która patrzyła na dziewczynę z niemałym zainteresowaniem.
— Jesteś pijana, a w takim stanie nie
podejmuje się ŻADNYCH decyzji, jakiekolwiek by one nie były — rzekła. —
Spotkamy się później — rzuciła w stronę mężczyzny i wyszła z baru.
Kiedy znalazła się na świeżym
powietrzu, wzięła kilka głębokich wdechów, po czym powoli zaczęła iść przed
siebie.
Kilka przecznic dalej stanęła i oparła
się plecami o ścianę jakiegoś budynku. Musiała odpocząć. Wizja walki Sanninów
bardzo mocno ją wyczerpała.
Zamknęła oczy i przez dość długi czas
stała tak, nie zmieniając pozycji.
— Chciałaś wiedzieć, co stało się
Kakashiemu — usłyszała obok siebie znajomy głos.
— Tak — odparła, nie otwierając oczu.
— Zanim jednak ci powiem, odpowiedz na
moje pytanie. Co ty tu robisz? — rzekł Jiraiya.
— Wędruję bez celu — uśmiechnęła się
ponuro i spojrzała na niego.
— Nie uwierzę ci. Chunin, taki jak ty,
nie włóczy się po miastach bez…
— Doskonale powinieneś wiedzieć, dlaczego
nie ma mnie w Wiosce Liścia — weszła mu w słowo. — Ale to nie ważne, mów co z
Kakashim — podniosła głos.
— Został potraktowany silnym doujutsu,
jest tak jakby w śpiączce, podobny los spotkał Sasuke — powiedział.
— Czy to ma jakiś związek z dwojgiem
Ninja w czarnych płaszczach w czerwone chmurki? — spytała, bo przypomniała
sobie sytuację z miasta Otafuku. Jiraiya spojrzał na nią zaskoczony.
— Bystra jesteś. Jednym z nich był
Itachi Uchiha, nie wiem, czy wiesz, ale muszę cię ostrzec. Oni polują na takich,
jak ty. W Otafuku mieli szansę porwać Naruto, ale im w tym przeszkodziłem —
powiedział.
— Kim oni są? — spokój Serenity uderzył
Żabiego Pustelnika.
— Akatsuki, tajna organizacja, którą
próbowałem śledzić. Nie udało mi się jednak zebrać dokładnych informacji, w
jakim celu poszukują Jinchuriki. Wiem jedno, jest ich dziesięciu i podzielili
się na dwuosobowe drużyny — przyglądał jej się przez dłuższą chwilę w
milczeniu.
— Mam rozumieć, że mam na siebie uważać
— podsumowała.
— W rzeczy samej, ale lepiej będzie,
jak wrócisz do wioski. Tam będziesz….
— Bezpieczna? — znowu weszła mu w
słowo. — Kpisz ze mnie? Kakashi został zaatakowany w wiosce, czyli każdy może
wejść niepostrzeżenie do Konohy. Tym bardziej nie mogę tam wrócić, z resztą
Starszyzna wydała na mnie wyrok. Jeśli się pojawię w wiosce zapewne zostanę
pojmana.
— W takim razie pomóż mi nakłonić
Tsunade, by przyjęła posadę Hokage. Jeśli się zgodzi zapewne będziesz mogła
wrócić do Konohy — zaproponował.
— Gdybyś wiedział, to co ja, nie
prosiłbyś mnie o to, z resztą niby, co może zrobić zwykły Chunin, skoro Sannin
nie daje sobie rady — spojrzała na niego z politowaniem. — Niestety musze
odmówić, mam inne sprawy do załatwienia — dodała i rozpłynęła się w
powietrzu.
Serenity rozpoczęła nocną wędrówkę po
mieście. Jej myśli skupiły się na Akatsuki. Kolejna sprawa do rozwikłania. Kim
byli jej członkowie i czemu szukają Jinchuriki. Wiedziała, że choć to
niebezpieczne, będzie musiała ich poszpiegować. Najpierw jednak załatwi jedną
sprawę. Nie wszystko na raz.
W pierwszej kolejności był Gaara, potem
Arashi i tajemnicza ONA, a dopiero wtedy Akatsuki.