26 lipca 2009

10. Las Śmierci.


Słońce grzało dość mocno, jednak niebo pokryte było niewielkimi obłokami. Wiał też przyjemnie chłodny wiatr.
Gaara wraz ze swym rodzeństwem zmierzali w stronę wyznaczonego miejsca, w którym miał odbyć się drugi etap egzaminu na Chunina.
Zbliżała się 13:00.
Drużyna czerwonowłosego w końcu dotarła na polanę, na którym znajdowało się już sporo drużyn, które zaliczyły etap pierwszy.
Genin z Wioski Piasku rozejrzał się, po czym utkwił swoje spojrzenie na lesistym terenie otoczonym wysokim ogrodzeniem, który rozciągał się przed nim.
Zmrużył oczy i odczytał jedną z tabliczek przyczepionych obok jakiejś bramy zamkniętej na kłódkę.
Napis głosił: "NIEBEZPIECZEŃSTWO! NIE ZBLIŻAĆ SIĘ!"
Ciekawe czy jest tam coś bardziej niebezpiecznego ode mnie... pomyślał Gaara.
Tuż przy ogrodzeniu, nieco po lewej stronie, stał długi stół z zadaszeniem, przy którym siedziała trójka egzaminatorów.
Kiedy już wszyscy dotarli na miejsce, głos zabrała główna egzaminatorka, która stanęła naprzeciw uczestników, mierząc ich czujnym spojrzeniem..
— Witam was na drugim etapie egzaminu na Chunina — powitała ich. — Znajdujemy się przy poligonie 44, zwanym też "Lasem Śmierci".
Wśród uczestników dało się wyczuć ogromne napięcie.
— "Las śmierci"? —padło pytanie, tak jakby ktoś nie zrozumiał słów egzaminatorki.
"Las śmierci"? Cóż za cudowna nazwa... pomyślał Gaara i uśmiechnął się w duchu. Obym cię tam spotkał, Uchiha... spojrzał ukradkiem na czarnowłosego chłopaka, który stał niedaleko wraz ze swoją drużyną.
— Ale straszne miejsce... — wyszeptała różowo włosa dziewczyna.
Na twarzy egzaminatorki czai się złośliwy uśmiech.
— Wkrótce doświadczycie, dlaczego to miejsce nazywane jest "Lasem Śmierci" — powiedziała.
Już nie mogę się doczekać... myślał czerwonowłosy.
— "Wkrótce doświadczycie, dlaczego to miejsce nazywane jest "Lasem Śmierci"..." — przedrzeźniał ją irytujący blondynek. — Myślisz, że mnie to przestraszy? To nic. Nie boję się! — zawołał.
Jesteś zbyt pewny siebie, cwaniaku... Dużo mówisz, a jak przyjdzie co do czego pewnie będziesz uciekał... pomyślał Gaara, patrząc z politowaniem i pogardą na Naruto. Jego rodzeństwo było chyba tego samego zdania, bo uśmiechali się pod nosem z drwiną.
Egzaminatorka nie przejęła się gadaniem blondyna.
— Widzę, że mamy tu twardziela — powiedziała z uśmiechem, a w jej głosie słychać było nutkę kpiny.
Nagle w jej ręce pojawił się kunai. Rzuciła nim tak, że przeleciał tuż obok twarzy  Uzumaki'ego, robiąc niewielką ranę na jego policzku i wbił się w ziemię gdzieś za nim. Anko Mitarashi w mgnieniu oka pojawiła się za blondynem.
— Jesteś pewien, że dasz sobie radę? A może trochę się boisz? Brzdące takie jak ty, giną pierwsze, pokryci krwią którą kocham... — dodała nadal się uśmiechając. Chwyciła twarz dzieciaka i już miała zetrzeć kroplę krwi z jego policzka, ale cofnęła lewą rękę, w której znów pojawił się kunai. Za nią pojawiła się jakaś kobieta w kapeluszu. Trzymała długim językiem sztylet, który wcześniej rzuciła Anko.
Egzaminatorka zamachnęła się, ale nie uderzyła kunoichi.
— Chciałam tylko oddać twój nóż — powiedziała.
— Dziękuję, ninja Trawy — odparła egzaminatorka. — Ale radziłabym ci nie podkradać się do mnie od tyłu, o ile nie chcesz umrzeć młodo — dodała ze złośliwym uśmiechem i odebrała swój sztylet.
Shinobi z wioski Trawy schowała język, na jej ustach też czaił się dziwny uśmiech.
— Przepraszam, ale jestem podekscytowana, zwłaszcza widząc krew. A na dodatek ucięłaś mi kosmyk moich cennych włosów — powiedziała zjadliwie.
— Przepraszam za to — odparła Anko do oddalającej się kobiety.
Robi się coraz ciekawiej... Tylu godnych przeciwników, że aż trudno wybrać, którego z nich mam zabić jako pierwszego... Na koniec zostawię sobie nic nie warte śmieci... myślał czerwonowłosy Genin z Wioski Piasku., obserwując kunoichi z Wioski Trawy. Czuł ogromne podekscytowanie, ale nie okazywał tego po sobie.
— Widzę, że mamy sporo krwiożerców na tym teście — powiedziała po chwili egzaminatorka. — Zapowiada się niezła zabawa — zaśmiała się złośliwie i z powrotem stanęła przed  uczestnikami. — Zanim zaczniemy muszę wam coś rozdać — wyciągnęła z kieszeni plik kartek. — To jest standardowy formularz. Jeśli chcecie wziąć udział w tym egzaminie, najpierw musicie to podpisać.
— Po co? — spytał irytujący blondynek.
— Niektórzy z was mogą nie wrócić, innymi słowy będą tam ofiary śmiertelne. Muszę się upewnić, że jesteście świadomi ryzyka. Jeśli, ktoś nie podpisze, to ja będę odpowiedzialna za jego śmierć, a tego nie chcę — zaśmiała się.
To mi się podoba. Będę mógł zabijać bez obaw, że mnie zdyskwalifikują... Mmm, cóż za słodka satysfakcja... pomyślał czerwonowłosy.
— Za chwilę dowiecie się na czym będzie polegała ta część egzaminu. Ten test sprawdzi waszą umiejętność przetrwania — powiedziała po chwili i wręczyła nowicjuszowi w pomarańczowym dresie formularze. Wziął jeden i przekazał je dalej.
Formularze przechodziły z rąk do rąk.
Kiedy już wszyscy mieli formularz, Anko ponownie zabrała głos.
— Najpierw opowiem o obszarze, na którym się to odbędzie — powiedziała i rozwinęła mapę, na której znajdował się las otoczony ogrodzeniem. — Dookoła poligonu 44, są 44 zamknięte bramy. Jak widzicie są tu las, rzeka i wieża w centrum.  Droga od wrót  do wieży wynosi około 10 kilometrów. Podczas testu przetrwania będziecie musieli wykonać pewne zadanie. Będzie to... — schowała plan lasu do kieszeni. — ...pozbawiona zasad walka o zwoje — powiedziała i wyjęła z niej dwa zwoje: granatowy i biały.
Pozbawiona zasad walka.... To mi się coraz bardziej podoba... myślał czerwonowłosy.
— Zwoje? — spytał, któryś z uczestników.
— Będziecie walczyć o te dwa zwoje, zwane "niebo" i "ziemia" — uniosła je do góry, by wszyscy widzieli. — Dwadzieścia sześć drużyn zaliczyło pierwszy test. Połowa, czyli trzynaście, będzie miała zwój nieba... — Anko wskazała na biały zwój. — ...druga połowa dostanie zwój ziemi. Jeden zwój będzie dany każdej drużynie. Mówiąc krótko, waszym zadaniem będzie zdobycie drugiego zwoju.
— A jak mamy zaliczyć test? — spytał Uchiha.
— Musicie całą trójką dostarczyć do wieży zwój ziemi oraz zwój nieba — odparła Anko.
— Wychodzi na to, że trzynaście drużyn straci swoje zwoje, czyli obleje test. Wszyscy mają jednakowe szanse na zdobycie zwoju drużyny przeciwnej — powiedziała różowo włosa kunoichi.
— Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Jest limit czasowy. Zadanie musicie wykonać w ciągu pięciu dni.
Drobiazg... pomyślał Gaara.
— Pięć dni? — spytała blondynka z włosami spiętymi w kucyk.
— A co my tam będziemy jeść? — spytał jakiś grubas stojący obok niej.
Czerwonowłosy patrzył na nowicjuszy z politowaniem.
— Jesteście zdani tylko na siebie. W lesie jest dużo pożywienia — odparła egzaminatorka.
— Tak, tylko, że szukając jedzenia uważajcie na ludożercze bestie, jadowite owady i trujące rośliny — powiedział z kpiną Kabuto Yakushi.
— O nie... — jęknął grubas.
— Zamknij się idioto. To dlatego nazywa się to przetrwanie. Nie znajdziesz tam chipsów — skarciła go koleżanka z drużyny.
Pozostali zaczęli wymieniać jakieś uwagi między sobą.
Genina z Suny nie bardzo to interesowało. Dla niego ważne było, jak najszybciej wykonać powierzone zadanie. Dzięki temu dojdzie do ostatniego etapu, a tym samym zacznie wypełniać misję z jaką przybył wraz z rodzeństwem do Konohy.
Chcę dopaść ciebie Uchiha... spojrzał kątem oka na czarnowłosego.
Z zamyślenia wyrwał go głos egzaminatorki.
— Test oceni waszą sprawność działania na terytorium wroga. Nie tylko część z was odpadnie po straceniu zwoju, ale niektórzy mogą  zginąć.
— A czy można zrezygnować w trakcie testu? — spytał brunet z włosami związanymi w kitkę., który miał chyba wiecznie znudzony wyraz twarzy.
— Oczywiście, że nie. Nie można podczas bitwy powiedzieć "Dzięki ale rezygnuję", chyba, że dobrowolnie zgadzasz się, żeby cię zabito. — powiedziała Mitarashi.
— Beznadzieja... — mruknął brunet.
— Dobra. Powiem wam teraz, przez co możecie zostać zdyskwalifikowani. Po pierwsze, za nie dotarcie do wieży z dwoma zwojami w przeciągu pięciu dni. Po drugie, kiedy w drużynie będzie brakować jednej osoby, bądź też, trzecia osoba nie będzie w stanie przystąpić do kolejnego etapu — wyliczała na palcach. — I najważniejsza zasada. Nie wolno wam zaglądać do zwojów przed dotarciem do wieży.
— A co się stanie, jeśli się zajrzy? — spytał "krzykliwy" Naruto Uzumaki.
— Nie chcesz tego wiedzieć... — odparła ze złośliwym uśmiechem Anko. — To będzie też sprawdzian waszej uczciwości. Chunin, który dostaje misję przekazania tajnych dokumentów, musi być ninją godnym zaufania — dodała. — Wystarczy wyjaśnień! Tam będziecie mogli wymienić wasze trzy formularze na zwój — wskazała na stół przy którym siedziała trójka pomocniczych egzaminatorów. — Następnie wylosujecie numer bramy, którą wejdziecie do środka poligonu.
Mitarashi dała im piętnaście minut na wypełnienie formularza i na przygotowanie się  psychiczne na wkroczenie do "Lasu Śmierci".
Gaarze nie było to potrzebne. Jego rodzeństwu z resztą też.
Zdawał sobie sprawę, że to właśnie na nim polegają, mimo, że panicznie się go boją.
Czerwonowłosy jako pierwszy wypełnił formularz, po czym zaczął rozglądać się z pogardą po innych uczestnikach.
Niektórzy wyglądali na silnych, ale przecież on nie miał się czego obawiać. Z każdej misji wychodził cało, a to za sprawą swoich umiejętności, no i z powodu zamkniętego w nim demona.
Tak, Gaara był żądnym krwi, bezlitosnym potworem.
Kilka razy spojrzenie czerwonowłosego padło na Genina, który, od początku jego pobytu w tej wiosce, stał się celem numer jeden.
Jedyne czego żałował to to, że w egzaminie nie uczestniczyła Serenity. Pragnął dowiedzieć się dlaczego czarnowłosa zdała egzamin na Chunina w wieku 7 lat.
Przez to, że był świadkiem jej wizji, czuł, że młoda kunoichi skrywa jakąś mroczną tajemnicę.
To nie jest normalne, żeby siedmioletnia dziewczynka została Chuninem.
Chociaż słyszał, że jej brat jest bardzo utalentowany.
Poznał go, ale stwierdził, że Serenity wcale nie jest do niego podobna.
Widział, jak Genini patrzyli na czarnowłosą. Widział i czuł ich lęk. Nasuwały mu się różne pytania.
Skoro nikt, tak naprawdę nic nie wiedział o Serenity, to dlaczego wszyscy się jej boją? Czy to przez jej wizje? A może właśnie dlatego, że została Chuninem w wieku siedmiu lat? A może przerażają ich jej umiejętności?
Nawet nie przypuszczał, że wszystkie jego wnioski są słuszne.
Spojrzał w stronę stołu, gdzie mieli wymienić formularze na zwój. Właśnie jeden z egzaminatorów zasłaniał go parawanem.
Hmm, kolejne utrudnienie. Żadna z drużyn, nie będzie wiedziała, jaki zwój będzie posiadać drużyna przeciwna pomyślał.
Piętnaście minut później, jeden z pomocniczych egzaminatorów powiadomił wszystkich, że czas wymienić formularze na zwój.
Anko spojrzała na zegarek.
— Gdy otrzymacie zwój, podążycie za instruktorem do odpowiednich wrót. Zaczynamy za trzydzieści minut, czyli dokładnie o w pół do trzeciej — powiedziała.
Drużyna Gaary, jako pierwsza, poszła po zwój. Dostali zwój ziemi.
Wylosowali także bramę numer 6, po czym udali się za instruktorem pod właściwe wrota.
Czerwonowłosy patrzył przed siebie na ponury las, czuł jednak na sobie baczne i lękliwe spojrzenia swego rodzeństwa. Nie przejmował się tym.
W końcu wybiła godzina rozpoczęcia drugiego testu.
Wszystkie bramy stanęły otworem.
Drużyna z Wioski Piasku ruszyła w głąb "Lasu Śmierci".
Przemieszczali się po gałęziach drzew, w zaskakująco szybkim tempie. Celem Gaary było, jak najszybsze znalezienie kogoś, kogo będzie mógł wreszcie zabić. Od tygodnia nie miał ku temu okazji.
Jego rodzeństwo dotrzymywało mu kroku, co chwilę na niego zerkając.
Jakieś pół godziny później Gaara się zatrzymał. Kankuro i Temari uczynili to samo.
— O co chodzi Gaara? — spytała blondynka. Czerwonowłosy wskazał tylko ręką dlaczego się zatrzymał.
— Ach... — wyrwało się jego siostrze, która podążyła wzrokiem we wskazanym kierunku.
Genin zeskoczył z drzewa i stanął z założonymi rękami na piersi przed trójką shinobi z Wioski Deszczu. Po chwili obok niego pojawiło się jego rodzeństwo.
— Chcę z wami walczyć — powiedział czerwonowłosy, mierząc przeciwników  zimnym spojrzeniem.
Byli ubrani w szarawe kombinezony. Dwóch z nich miało na głowie dziwny kapelusz, a trzeci, przywódca, miał przewiązane czoło bandażem. Miał bliznę na prawym policzku, która powodowała, że miał zamknięte jedno oko. Cała trójka miała na plecach parasole.
— Wyobrażasz to sobie? Ninja z Wioski Piasku wyzwali nas na pojedynek — zakpił jeden z shinobi. — Co za głupota.
Gaara nie przejął się docinkami wrogów. Podjął już decyzję i nie miał zamiaru jej zmieniać. Nie podobało mu się też spojrzenie ninja stojącego naprzeciw niego.
Poczuł też, że jeszcze ktoś jest w pobliżu. Na razie nie zamierzał się tym zajmować. Miał przed sobą swoje pierwsze ofiary i był z tego zadowolony.
— Ej, dzieciaku. Powinieneś wybierać sobie przeciwników bardziej ostrożnie. Nie macie z nami najmniejszych szans — powiedział przywódca.
— Po co tyle gadania. Szkoda mi czasu. Załatwmy ich szybko — stwierdził czerwonowłosy. Shinobi z blizną na policzku zacisną zęby.
— Gaara. Najpierw zdobądźmy jakieś informacje — powiedział Kankuro. — Jeśli oni mają ten sam zwój co my, to nie warto z nimi walczyć — dodał.
— Mam to gdzieś — odparł czerwonowłosy, co wywołało zaskoczenie na twarzach ninja z Ame Gakure. — Ci, którzy poznali moje oczy muszą zginąć.
Wszyscy zlękli się z powodu tonu jakim wypowiedział to zdanie.
— Proszę bardzo. Spróbujcie nas pokonać — odparł gniewnie przywódca przeciwnej drużyny i zdjął z pleców pięć parasoli. Podrzucił je do góry. Zawisły w powietrzu.
Gaara nie zareagował. Nadal wpatrywał się w swego przeciwnika bez cienia strachu. Ninja z Ame wykonał pieczęcie.
— Umieraj bachorze! — zawołał. — Ninpo! Deszcz senbon.
Parasole zaczęły wirować, i w stronę Gaary poleciały setki igieł. Gdy niemal się z nim zderzyły, powstał tuman kurzu. po chwili shinobi cofnął się przerażony, bo okazało się, że młodego Genina otaczała tarcza z piasku, w którą wbiły się wszystkie igły. Sam Genin  z Suny nie doznał żadnych obrażeń.
— Tylko na tyle cię stać? — spytał znudzonym głosem Gaara.
— To nie możliwe... — wydyszał Genin z Ame Gakure i zaczął się cofać przerażony. — Ani jednego zadrapania, a przecież mój atak jest niezawodny — ponowił atak, ale piasek Gaary znów powstrzymał igły.
— Deszcz igieł, co? — zadrwił czerwonowłosy. — Więc ja stworzę deszcz krwi — dodał, a na jego ustach pojawił się szyderczy uśmiech.
— Mur piasku? — spytał, niedowierzająco przeciwnik Gaary.
— Tak — odparł Kankuro. — Niedostępna obrona z piasku. Gurda, którą nosi na plecach Gaara, wypełniona jest piaskiem. Kiedy zostaje zaatakowany, używa swojej czakry, aby go utwardzić. Piasek staje się jego niezniszczalną obroną — tłumaczył. — To jutsu, które zna tylko Gaara. W dodatku, wszystko to dzieje się automatycznie, bez udziału jego woli. Jak widzisz, atakowanie go nie ma sensu. Żaden atak na niego nie działa.
— To nie możliwe! — zawołał shinobi z Woski Deszczu.
— Nie macie szans z Gaarą — powiedział jego brat.
— Jeszcze się przekonamy! — krzyknął wściekły Genin i ruszył biegiem w stronę czerwonowłosego.
Gaara ściągnął gniewnie brwi i złączył dłonie na kształt trójkąta, po czym prawą rękę wyciągnął przed siebie z palcami wygiętymi w szpony.
— Piaskowa trumna — wysyczał, a piasek otoczył jego przeciwnika, unieruchamiając go. Genin wypuścił z rąk swoje parasole.
— Ghkh, Nie mogę... się ruszyć... — wydyszała ofiara czerwonowłosego. Towarzysze patrzyli na to przerażeni. Żaden jednak nie ruszył się, by pomóc koledze.
— Zamknął bym ci chętnie jadaczkę i zabił — powiedział spokojnie Gaara wypranym z emocji głosem. Wziął do ręki parasol i go rozłożył. — Ale to byłoby zbyt proste i nudne — Wyprostował prawą rękę ze zgiętymi palcami i używając czakry uniósł ninja Deszczu, otoczonego ściśle piaskiem do góry. Spojrzał na swą ofiarę nienawistnym spojrzeniem i ścisnął dłoń. — Pustynny cmentarz — wyszeptał, a piasek dosłownie zmiażdżył uwięzionego Genina. Krew rozprysła się na wszystkie strony, tworząc deszcz. Czerwonowłosy zasłonił się parasolem.
Jeśli reszta drużyny z Ame była przerażona, to teraz ich strach sięgnął zenitu.
— Zero cierpienia. Zabiłem go tak szybko, że nie miał czasu tego doświadczyć — powiedział Genin z Suny swoim pozbawionym emocji głosem. — Słodka krew martwych płynie, mieszając się z piaskiem. Karmią chaos, który jest we mnie, co czyni mnie silnym.
— Damy wam zwój — powiedział jeden z pozostałej dwójki. Jego głos drżał. Położył zwój na ziemi i chciał się oddalić. — Proszę! Puśćcie nas! — błagał o litość, przeczuwając, co go czeka.
Gaara jednak nie miał zamiaru pozwolić uciec swoim ofiarom. Odrzucił parasol i wyciągnął przed siebie obie ręce ze zgiętymi w szpony palcami. W mgnieniu oka pozostałą dwójkę otoczył piasek.
Słychać było tylko ich błagalne "Nie!"
Czerwonowłosy zacisnął obie dłonie miażdżąc piaskiem pozostałych przeciwników.
Czuł wspaniały słodki, niczym miód zapach krwi i chciał jej więcej.
Kankuro podszedł po zwój.
— Mamy szczęście — powiedział. — To zwój nieba — podniósł go z ziemi i schował do kieszeni. — Możemy iść do wieży.
— Nie teraz. Jeszcze nie mam dość — powiedział podekscytowany czerwonowłosy i odwrócił głowę w prawą stronę. Patrzył teraz pożądliwym wzrokiem na krzaki, które skrywały trójkę dzieciaków, o ile się nie mylił, była to jedna z drużyn nowicjuszy.
Wyczuł ich już dużo wcześniej, ale był zajęty ofiarami z Wioski Deszczu.
— Gaara, przestań — powiedział spokojnie Kankuro.
Czerwonowłosy spojrzał na niego gniewnie.
— Czyżbyś się bał? Tchórz... — wyszeptał.
— Słuchaj, wiem, że ten test, to dla ciebie łatwizna, ale my z Temari mamy już dość — próbował go przekonać. — Jeden komplet zwojów nam wystarczy. Tyle trzeba, żeby zdać.
— Nie mów mi, co mam robić, śmieciu — odparł i wyciągnął prawą rękę w stronę krzaków, gdzie znajdowała się trójka Geninów sparaliżowana strachem.
Kankuro mierzył Gaarę gniewnym spojrzeniem. Po chwili chwycił go za koszulkę.
— Dlaczego chociaż raz nie posłuchasz starszego brata?! — warknął.
— Już dawno przestałem myśleć o tym, że jesteś moim bratem. Nie wchodź mi w drogę, bo cię zabiję — wycedził gniewnie czerwonowłosy i odtrącił rękę brata. Po czym ponownie uniósł prawą rękę i wymierzył nią w krzaki.
— Gaara, proszę przestań. Posłuchaj swoją starszą siostrę, nie jesteśmy twoimi wrogami — Temari próbowała łagodnie przemówić mu do rozumu.
Czerwonowłosy wymierzył dłonią w brata, ale po chwili zdecydował, że tym razem odpuścić. Znów skierował dłoń w stronę krzaków, a wokół jego palców zaczął krążyć piasek. Chłopak powoli zaciskał palce.
— Gaara NIE!!! — krzyknęła przerażona Temari.
Gaara zacisnął palce, ale nie zabił nowicjuszy. W dłoni trzymał korek, którym zamierzał zatkać swą gurdę. Spojrzał w stronę krzaków.
— Dobrze. Tym razem odpuszczę — powiedział i skierował swe kroki w stronę centrum lasu, gdzie znajdowała się wieża.
Jego rodzeństwo odetchnęło z ulgą i podążyli za nim.
Kilkakrotnie udało im się ominąć pułapki Genjutsu, przez które miało się wrażenie, że zmierza się we właściwym kierunku, a tak naprawdę krążyło się w kółko.
Minęło pół godziny, kiedy w końcu dotarli do rzeki. Można ją było pokonać, przechodząc przez most.
Po drugiej stronie znajdowała się wieża, która był celem ich wędrówki.
Genini z Suna Gakure pokonali rzekę i weszli do wieży. Odnaleźli pokój z numerem bramy, którą wcześniej wylosowali. Gaara spojrzał na kamerę, która rejestrowała wszystko co działo się w pomieszczeniu.
— Jesteśmy na miejscu, więc możemy otworzyć zwoje — powiedział Kankuro, wyciągając je z kieszeni. Odpieczętował jeden, a Temari drugi.
Jakież było ich zdziwienie, nie licząc Gaary, gdy okazało się, że są to zwoje przywołania. A osobą, którą przywołali, był ich Sensei.
— Gratuluję zaliczenia drugiego etapu — zaśmiał się Baki. — A teraz poważnie. Wiecie, że dotarliście tutaj jako pierwsi i chyba uzyskaliście rekordowy czas przejścia przez ten ich durny las? Mogą zrobić się podejrzliwi, ale porozmawiamy o tym później. Na razie zostawiam was samych. Do zobaczenia — powiedział i zniknął.
— Jeśli mamy tutaj czekać na resztę, która przejdzie przez las to chyba umrę z nudów — marudziła Temari.
— W takim razie ja sobie pospaceruję — powiedział Gaara.
Jego rodzeństwo nie chciało spuszczać go z oczu, więc, chcąc, nie chcąc, udali się za nim na przechadzkę po wieży.
___________________________________________________

Notka napisana na podstawie anime. Mnie osobiście wydaje się, że nie wyszła, tak jakbym tego chciała =) Czekam na wasze opinie.
Dziękuje z całego serduszka tym którzy czytają i  udowadniają komentarzami, że podoba im się moje opowiadanie =) =*

Mam nadzieję, że nowe osoby dołączą do grona stałych czytelników =) i ci, którzy pozostawili jeden komentarz też zaczną pisać =P

23 lipca 2009

9. Niekompletna wizja.


Hehe =) Rozdział miał ukazać się dopiero jutro, ale postanowiłam wstawić go dzisiaj =)
Rozdział ten dedykuję Radhika Murai =) za miłe i porządne komentarze =P i za jej twórczość, która bardzo mi się podoba no i za to że po prostu jest. Buziaki dla ciebie moja droga =* =* =*
Inne komentarze także są super =) w ogóle wszyscy jesteś kochani. =)
Dzięki wam, aż chce się pisać dalszy ciąg. =) =*
___________________________________________________

Anko oznajmiła im, że są wolni.
Czarnowłosa miała już dość patrzenia na wrogo nastawionych do siebie Geninów.
Jako pierwsza wstała z ławki. Uniosła dwa palce na wysokość ust i zniknęła w kłębie dymu, by pojawić się ponownie tuż przy drzwiach.
Isao i Arata uczynili to samo, po czym razem opuścili salę egzaminacyjną.
— Tak, jak myślałem... Odpadło więcej, niż połowa Geninów. Gdyby nie ten blondynek, pewnie oblałoby więcej osób — powiedział Arata, gdy szli korytarzami.
— Ja tam uważam, że Ibiki Sensei ma rację. W tym roku jest dużo utalentowanych Geninów — odparł Isao.
— Ale nie zaprzeczysz, że dopiero, gdy Naruto powiedział, że on się nie podda, to reszta nabrała pewności siebie — nie dawał za wygraną, wyższy brunet.
— No, ten dzieciak ma siłę przebicia. Ciekawe, jak sobie poradzi na egzaminie. Wygląda raczej na ciamajdę.
— Nie mów hop, póki nie przeskoczysz — mruknęła Serenity znudzonym głosem.
— Szkoda, że ci z wioski Dźwięku przebrnęli przez pierwszy etap — powiedział po chwili milczenia Arata.
— Ciekaw jestem, czy ten Yakushi zda w tym roku — zastanawiał się na głos Isao.
Chłopcy jeszcze przez chwilę, wymieniali uwagi między sobą na temat egzaminu pisemnego.
Serenity jednak ich nie słuchała. Myślała o czerwonowłosym Geninie z Suna Gakure.
Z wszystkich uczestników był najspokojniejszy. Nie zwracał uwagi na zamieszanie wywołane przez wypraszanie Geninów, którym się nie poszczęściło.
Jutro mają się spotkać z Anko.
Czarnowłosa wiedziała, że zawsze drugi etap rozgrywa się w Lesie Śmierci.
Była strasznie ciekawa, jak szybko uda się Gaarze przez niego przejść.
Szkoda, że nie będzie mogła być tam na miejscu, ale za to będzie miała szanse zobaczyć poczynania Geninów podczas trzeciego, a zarazem ostatniego etapu.
Serenity, była tak zamyślona, że nie zauważyła, kiedy wyszli na zewnątrz Akademii.
— Eee... Serenity... To my idziemy — powiedział lekko zakłopotany Arata.
— Do zobaczenia — powiedziała czarnowłosa, ocknąwszy się z zamyślenia.
Chłopaki z jej drużyny zniknęli, a ona została obok budynku.
Miała się tu spotkać z Kakashim, który najwyraźniej ma zamiar się spóźnić.
Poszła usiąść na huśtawce, która znajdowała się w cieniu drzew.
Po chwili z Akademii zaczęły wychodzić drużyny Geninów, którzy zaliczyli pierwszy etap pomyślnie.
Czarnowłosa przyglądała się im, bez cienia zainteresowania.
Oni jej nie zauważyli, z czego bardzo się cieszyła.
Kiedy niemal wszyscy opuścili plac przed Akademią, czarnowłosa wstała z huśtawki i ruszyła w stronę wyjścia.
Kakashi widocznie zapomniał, że miał się z nią tutaj spotkać.
— Hej, zaczekaj — usłyszała za sobą dziewczęce wołanie.
Odwróciła się.
W jej stronę zmierzała trójka ninja z Suny, których poznała tydzień temu.
— Słucham? — spytała wypranym z emocji głosem.
Stanęli trochę na uboczu by móc porozmawiać.
— Czy to prawda? Jesteś Chuninem? — spytała blondynka, o imieniu Temari.
— A dlaczego cię to interesuje? — odparła pytaniem czarnowłosa.
Blondynka wywróciła oczami.
— Jesteś Chuninem? — powtórzyła.
— Tak jestem i co z tego? — powiedziała Serenity z lekką nutą irytacji w głosie.
Temari chciała coś powiedzieć, ale się powstrzymała.
— Coś jeszcze? — spytała czarnowłosa. Jej wzrok spoczął na Gaarze, który przekrzywił głowę z zainteresowaniem.
— Wcześniej nie mieliśmy okazji się sobie przedstawić — powiedział. — Jestem Gaara, ale to pewnie już wiesz... — dodał, robiąc krok w jej kierunku.
— Pustynny Gaara, albo Gaara z pustyni... — odparła. — Moje imię też już znasz... Ibiki je zdradził. Ale nie szkodzi. Jestem Serenity — odparła.
Podali sobie dłonie, lecz bardzo szybko powrócili do swej poprzedniej postawy.
— To moje rodzeństwo. Kankuro i Temari — wskazał na członków swojej drużyny. Czarnowłosa kiwnęła tylko głową.
— Gratuluję przejścia do następnego etapu. Heh, trochę ci nie wyszedł numer z marionetką — zwróciła się z drwiną do Genina w czarnym dresie, który zacisnął tylko zęby.
— Wiesz coś na temat tej całej Serenity? — usłyszeli czyjeś pytanie.
Czarnowłosa spojrzała w stronę, z której ono padło.
Z Akademii wyszli właśnie podopieczni Gai'a.
— Z tego co wiem to jest w wieku Sakury — powiedział chłopak ubrany w zielony dres. Miał krzaczaste brwi i fryzurę podobną do swego Sensei'a. Istna miniatura pana "Jaki jestem wspaniały". To on wcześniej zadał pytanie.
— Ojciec opowiadał mi o tej dziewczynie. Trafiła do naszej wioski, gdy miała pięć lat. Z tego co wiem jest Chuninem, tak jak to powiedział Ibiki Sensei — odparł chłopak z długimi czarnymi włosami.
— A kiedy zdała ten egzamin, nie wiesz? Nigdy w Akademii jej nie widziałem — zainteresował się miniaturowy Gai.
— Akademię ukończyła w półtora roku po przybyciu do Konohy, a Chuninem stała się w wieku 7 lat — powiedział czarnowłosy.
Serenity zmrużyła niebezpiecznie oczy, zacisnęła zęby, a jej usta zmieniły się w cienką linię.
Gaara słuchał rozmowy Geninów. Choć nie było tego po nim widać, chłonął uważnie każde słowo. Spojrzał kątem oka na czarnowłosą.
— Wygląda na to, że jest większym geniuszem niż ty, Neji — powiedział z przekąsem chłopak z krzaczastymi brwiami.
— Nie przesadzaj z tym geniuszem. A co do tej dziewczyny. Na pewno musi być bardzo utalentowana, skoro tak wcześnie stała się Chuninem. Ale co się dziwić w końcu to siostra Mistrza Kakashi.
— To Sensei Sakury, prawda? — spytał "Krzaczaste Brwi".
— Tak i Naruto i Sasuke Uchihy — uśmiechnął się.
— Zauważyłeś może jak Genini z naszej wioski patrzyli na tę czarnowłosą? Ciekawe dlaczego wszyscy się jej boją.
— Nikt tego nie wie Lee. Może to właśnie dlatego, że tak szybko zyskała wyższą rangę... Chłopaki z jej drużyny też się jej boją, a przecież są starsi od niej... — ucichł, bo przed jego nosem przeleciał kunai. Odwrócił się w stronę, z której nadleciał sztylet i stanął, jak wryty.
— Zajmij się swoim klanem, swoją drużyną i sobą Hyuga — powiedziała ozięble czarnowłosa.
Stała ze splecionymi rękami na piersi. To ona rzuciła kunaiem w czarnowłosego, tak by go nie zranić.
Drużyna Gai'a spojrzała na nią. Brunetka z dwoma kokami cofnęła się przestraszona.
Serenity i Neji mierzyli się długim spojrzeniem.
— Nie masz już nic do powiedzenia? — spytała po chwili. — Sprawdźmy, czy jestem lepsza od ciebie — powiedziała spokojnie.
— Ja... — zająknął się. Nie wiedzieć czemu, wzbudziła w nim pewne obawy. — Nie wolno nam walczyć bez zgody egzaminatorów — dodał pewnym siebie głosem.
— Heh, boisz się? — spytała i pociągnęła nosem. — Taa, strach czuć na kilometr — dodała z drwiną.
Trójka z Suny spoglądała to na Serenity, to na Genina z długimi włosami.
— Nie będę się z tobą bił — odparł i podniósł dumnie głowę.
— Masz moje pozwolenie na walkę. Chcę cię tylko sprawdzić — powiedziała znudzonym głosem. — Zobaczymy czy naprawdę jesteś geniuszem, jak o tobie mówią — dodała i zaczęła bawić się kunaiem.
— Wątpisz w moje zdolności? — spytał poirytowany. — Nie mam zamiaru niczego ci udowadniać — spojrzał na trójkę Geninów z Wioski Piasku. — Nie będę ci przeszkadzał w rozmowie z nimi — dodał.
— Czego się boisz? Mnie? Normalne, każdy się mnie boi... — powiedziała czarnowłosa.
— Może właśnie dlatego nie masz przyjaciół, kto by się chciał przy... — nie dokończył bo został przygwożdżony do ściany budynku. Nie spodziewał się tego. Serenity była bardzo szybka.
Przydusiła jego szyję ramieniem.
— Zajmij się swoim klanem, swoją drużyną i sobą — powtórzyła z warknięciem i puściła Genina.
Upadł na ziemię, dysząc ciężko. Pozostała dwójka była przerażona.
Brunetka kucnęła przy swoim koledze i pomogła mu wstać.
— Nie musiałaś tego robić — szepnęła.
Serenity patrzyła na nich jak na robaki.
— Nie musiał wtrącać nosa w nie swoje sprawy — odparła.
Hyuga obrzucił ją wrogim spojrzeniem.
— Wystarczyło powiedzieć, żebym się nie wtrącał — powiedział lekko zachrypnięty.
— Mówiłam — warknęła. — A przyjaciół nie mam, bo ich nie potrzebuję — dodała gniewnie.
Drużyna Gai'a oddaliła się, co chwilę zerkając na nią z przestraszoną i gniewną miną.
— Wybaczcie — powiedziała na powrót wypranym z emocji głosem.
— Szybka jesteś... — podziwiała ją Temari.
Czarnowłosa jednak patrzyła na minę Gaary.
W jego oczach dostrzegła rządzę krwi, chociaż wyraz jego twarzy wciąż był poważny.

*

Szkoda, że nie będę mógł się z tobą zmierzyć. Ciekaw jestem jakimi technikami się posługujesz... Z łatwością pokonałabyś tego, jak to powiedział koleś w zielonym kombinezonie, geniusza... pomyślał czerwono włosy.

*

— Zdałaś egzamin w wieku siedmiu lat? — spytał z niedowierzaniem i powątpiewaniem Kankuro.
Serenity odgarnęła włosy do tyłu i uśmiechnęła się ironicznie. Uśmiech nie obejmował jej oczu.
— Jeśli cię to ciekawi, to tak. Neji Hyuga ma rację.
— Niesamowite... — wyszeptał starszy brat czerwonowłosego.
Nagle Serenity się odwróciła i chwyciła czerwone jabłko w swe dłonie.
— Spóźniłeś się Kakashi — powiedziała.
— Musisz się popisywać? — spytał ignorując jej komentarz. Podszedł bliżej do dziewczyny. — Widzę, że już poznałaś podopiecznych Bakiego... — dodał, spoglądając na Geninów z Wioski Piasku.
— Poznałam ich już tydzień temu — odparła, bawiąc się jabłkiem. — Dzięki — podniosła do góry owoc.
— Pomyślałem, że zgłodniałaś. Czemu nie powiedziałaś mi, że poznałaś jedną z drużyn z Suny? — spytał, wciąż patrząc na Geninów.
— Uważałam to za zbędne — wzruszyła ramionami.
— Ech Serenity, cała ty... — mruknął.
Czarnowłosa i Gaara przez chwilę patrzyli na siebie. W pewnym momencie jego twarz przybrała wyraz zaskoczenia.
Dziewczyna wypuściła z rąk jabłko.
— Jeśli nie jesteś głodna wystarczyło powiedzieć. Nie musiałaś rzucać jabłkiem — powiedział Kakashi z dezaprobatą i schylił się po owoc, po czym się wyprostował. — Serenity słyszysz, co do ciebie... — urwał bo zobaczył jej wyraz twarzy.
Czarnowłosa miała lekko rozchylone usta. i szeroko otwarte oczy. Tęczówki miały matowy, czarny kolor, a jej spojrzenie było puste, szklane, jak u lalki i bez wyrazu.
Można było machać ręką przed jej twarzą i nic by to nie dało. Była w transie.
— Serenity! — zawołał białowłosy. W jego głosie dało się wyczuć oczekiwanie, a zarazem zmartwienie. — Serenity, co widzisz?! — zaczął nią lekko potrząsać.
Dziewczyna ocknęła się i złapała się za głowę.
Zacisnęła zęby i dyszała ciężko.
Zawsze tak się działo gdy miała wizje.
— Co widziałaś?! — spytał ponownie mężczyzna.
Spojrzała na niego. Jej oczy znów przybrały dawny, intensywnie zielony kolor, a na twarzy znów pojawiła się powaga.
— Orochimaru. Shukaku. Pogrzeb — powiedziała szeptem.
Czerwono włosy spojrzał na nią zszokowany. To nie możliwe! Czy ona wie, że jestem Jinchuriki? pytał samego siebie.
— Te trzy rzeczy? — spytał Kakashi. — Powiedz mi, co dokładnie widziałaś — potrząsnął ją za ramiona.
Spojrzała na niego gniewnie.
— Mówię właśnie. Orochimaru, Shukaku i pogrzeb. Tylko tyle — warknęła i strzepnęła z ramion ręce przyszywanego brata.
— Tylko tyle? Czyj pogrzeb? Gdzie widziałaś demona? A Orochimaru? Czy to ma coś z nim wspólnego? — pytał, chcąc uzyskać więcej informacji.
Serenity westchnęła.
— Nie wiem czy te obrazy, które ujrzałam są w jakiś sposób ze sobą powiązane. Pierwszy obraz był cały biały, a na jego tle widniała sylwetka Orochimaru. Później obraz się zmienił i widziałam polanę otoczoną drzewami, a na jej środku znajdował się demon w całej swej okazałości. Niemal natychmiast obraz się zmienił i widziałam tłum ludzi ubranych na czarno. Każdy trzymał w dłoni białą różę. Padał deszcz. Wszyscy stali wokół trumny, która miała zostać włożona do ziemi. Nie wiem czyj to był pogrzeb — powiedziała.
— Jesteś pewna, że to wszystko?
— Tak —odparła z naciskiem. Nie powinna była mu tego teraz wyjaśniać. Była zła na siebie, że świadkami jej wizji byli Genini z Suna Gakure i że powiedziała dokładnie czego ta wizja dotyczyła.
Kakashi odetchnął z ulgą i podał dziewczynie jabłko, które przez wizję upuściła.
Serenity wzięła je z powrotem i spojrzała na drużynę Bakiego. Gaara znów miał swój normalny wyraz twarzy (czyli powaga i żadnych emocji), ale jego rodzeństwo nadal stało z osłupiałymi minami.
— Wybaczcie, że musieliście być tego świadkami — powiedziała i skłoniła się lekko. — Moje wizje nie zawsze są takie dziwne. Ta akurat należała do tych niekompletnych. Nie chciałam was przestraszyć — dodała i spojrzała na czerwonowłosego. Ich spojrzenia się spotkały.
Miała wrażenie, że coś w jego oczach się zmieniło.
Czyżby, zaczął się jej bać? A może stara się ukryć jakąś mroczną tajemnicę...
Zmrużyła oczy i patrzyła na niego uważnie.
— Zrobiło się późno — zaśmiała się nerwowo blondynka. — To my pójdziemy już. Miło było cię poznać Serenity — dodała i ruszyła szybkim krokiem w stronę wyjścia z placu.
— Zaczekaj — zawołał za nią Kankuro i poszedł w ślady siostry.
Pozostał tylko Gaara. Jeszcze przez chwilę wpatrywali się w siebie, po czym on też odszedł. Przy wyjściu z placu odwrócił się jeszcze. Tak, jak ja nie potrzebuje przyjaciół... Cieszę się, że nie odkryłaś mojej tajemnicy... pomyślał i zniknął jej z pola widzenia.
Czarnowłosa spojrzała na brata.
— Kakashi... — zaczęła cicho.
— O co chodzi Serenity? — spytał z troską.
— Wiem czyj to był pogrzeb... — odparła jeszcze ciszej. — Nie chciałam tego mówić przy nich — spuściła głowę.
— O czym ty mówisz? — kucnął, by móc spojrzeć jej w oczy.
— To był pogrzeb Trzeciego.
Białowłosy patrzył na nią przerażony.
— Musisz udać się do Hokage i powiadomić go o tym, co widziałaś — powiedział.
— Wiem... — westchnęła. — Spotkamy się w domu... — dodała i zniknęła wśród płatków róż.
Chwilę później stała przed drzwiami gabinetu Hokage.
Zawahała się, ale po chwili bez pukania weszła do środka.
— O co chodzi Serenity? — spytał Hiruzen.
Dziewczyna opowiedziała mu, co zobaczyła w wizji.
Sarutobi wysłuchał jej w spokoju.
— Więc wygląda na to, że zostało mi niewiele czasu... — powiedział po chwili milczenia.
— Czcigodny Hokage, nie wiem czy te obrazy są ze sobą powiązane. Nie wiem też kiedy i w jakich okolicznościach umrzesz — odparła. — Ta wizja była naprawdę dziwna i niekompletna. Nie wiem dlaczego...
— Spokojnie moja droga. Jedno jest pewne. Orochimaru coś kombinuje. Musimy przygotować się na najgorsze. Możesz odejść.
— Hai* — skłoniła się i opuściła budynek administracyjny.
Słońce chyliło się ku zachodowi.
Czarnowłosa wróciła do domu.
Jeszcze przez pół nocy rozmawiała z Kakashim na temat tego, co widziała i o tym, co powiedział jej Hokage.
Resztę nocy, kiedy Kakashi spał, rozmyślała o czerwonowłosym Geninie.
___________________________________________________

Mam nadzieję, że rozdział się podobał =)
Wszystkim, którzy komentują bardzo serdecznie dziękuję.
Zachęcam do dalszego wyrażania swoich opinii na temat mojego opowiadania.
Pozdrawiam i komentujcie =)

17 lipca 2009

8. Słuszna decyzja. Pierwszy etap zaliczony.


Rozdział ten dedykuję Tamiko_chan =) bo mnie o to prosiła, ale sama z siebie także chciałam to zrobić (taki mały rewanż za to, że ja dostałam dedykację =) ) Mam nadzieję, że ci się spodoba ^^
___________________________________________________

Serenity spojrzała na zegarek. Do końca egzaminu zostało 15 minut.
Czas na ostatnie 10 pytanie... pomyślała i spojrzała na Ibikiego.
Ich spojrzenia się spotkały. Dziewczyna lekko, niemal niezauważalnie skinęła głową, a na ustach dowódcy ANBU pojawił się dyskretny uśmiech.
— Dobra! Czas podać wam ostatnie pytanie! — przerwał ciszę i popatrzył na uczestników surowym wzrokiem. — Ale zanim zaczniemy, muszę wam przedstawić jeszcze jedną regułę dotyczącą tego pytania.

*

Co on ma z tymi zasadami... pomyślał Gaara.

*

Serenity uśmiechnęła się w duchu. Chcesz pozbyć się nadmiaru śmieci? pomyślała. Splotła ręce na piersi i patrzyła na głównego egzaminatora nieprzeniknionym wzrokiem.
Wrócił Genin z fioletowymi wzorami na twarzy.
— W samą porę — powiedział Ibiki. — Pobawiłeś się już swoją laleczką? — spytał z drwiną.
Serenity odwróciła się by zobaczyć minę Genina z Wioski Piasku. Widać było, że nie spodziewał się, że zostanie przejrzany.
— Nieważne... Siadaj — dodał, a Kankuro usiadł na swoim miejscu. Serenity wróciła do swojej poprzedniej pozycji. — Pora na wyjaśnienia. To będzie najważniejsza ze wszystkich zasad. Każdy z was musi się zdecydować, czy chce odpowiadać, czy nie — powiedział Jonin.
— Mamy wybierać? — spytała oburzona blondynka z Suna Gakure, która była w drużynie wraz z Gaarą. — A co jeśli ktoś z nas zrezygnuje? Jeśli ktoś odmówi odpowiedzi?
Czyżbyś zamierzała zrezygnować? Ciekawe jakby zareagowali na to twoi towarzysze... pomyślała Serenity.
Ibiki uśmiechnął się wrednie.
— Jeśli ktoś odmówi odpowiedzi, wtedy taka osoba za cały egzamin otrzymuje zero punktów. Innymi słowy oblewa razem z całą swoją drużyną — odparł.
Dało się słyszeć pytania "Co pan ma na myśli?", "Kto normalny zrezygnuje w takim momencie?". Egzaminator nie przejął się tymi pytaniami.
Tak... Złam ich wiarę w siebie... W końcu jesteś specjalistą od przesłuchań i tortur... pomyślała Serenity.
— A teraz druga część zasady... — ciągnął dalej. — Jeśli ktoś podejmie się wyzwania i odpowie nieprawidłowo, taka osoba dożywotnio traci prawo do zdawania egzaminu na Chunina!
— Co to za idiotyczna zasada! — zawołał jeden z nowicjuszy. Był to Kiba Inuzuka. — Na sali są Genini, którzy zdają ten egzamin, któryś raz z kolei!
Ibiki tylko się zaśmiał.
— Wygląda na to, że macie pecha, bo w tym roku to ja tu ustalam zasady... — powiedział. — Oczywiście daję wam także drugą opcję wyboru. Ci, którzy nie czują się pewnie mogą teraz zrezygnować i przystąpić do egzaminu w przyszłym roku — Jonin patrzył uważnie na uczestników egzaminu. — Zaczynajmy więc... Zaraz podam 10 pytanie. Ci, którzy nie czują się na siłach, niech podniosą rękę, oddadzą kartki i opuszczą salę.
Serenity siedziała nie wzruszona jego wypowiedzią. Spojrzała kątem oka na Gaarę, który także wydawał się być nie poruszony słowami egzaminatora.
Dowódca ANBU czekał, aż ktoś złamie się pod presją.
Osiągnął to czego chciał. Genini zaczęli podnosić ręce, mówiąc, że nie dadzą rady. Byli zbyt słabi, na to, żeby zyskać tytuł Chunina.
Dużo osób opuściło salę.
Chwilę później rękę podniósł Naruto. Serenity zacisnęła szczęki Nie dobrze, myślałam, że jest silniejszy... pomyślała. Jednak pomyliła się w ocenie, bo blondyn położył rękę na ławce i wstał.
— Zbyt nisko mnie oceniasz! Ja się nie poddam! Zaryzykuję! Nawet jeśli będę już na zawsze Geninem, to i tak zostanę Hokage! Tylko to się dla mnie liczy! Niczego się nie boję! — zawołał i usiadł z powrotem.
Serenity uśmiechnęła się No Kakashi możesz być dumny ze swojej drużyny... Odważni są, a poza tym Naruto podniósł morale reszty, która pozostała w sali. Dzięki tej prostej filozofii, jaką wyznaje twój podopieczny, inni przestali się wahać i postanowili odpowiedzieć na dziesiąte pytanie pomyślała.
— Zapytam jeszcze raz... Od tej decyzji zależy wasze dalsze życie. To ostatnia okazja do rezygnacji — powiedział Ibiki. Rozejrzał się po zdających. Spojrzał na asystentów, którzy kiwnęli głowami. Sam też tak uczynił. — Trafna decyzja! — oznajmił. — A teraz... Wszyscy, którzy zostali na sali pierwszy egzamin zaliczyli z wynikiem pozytywnym! — powiedział z uśmiechem.
Serenity patrzyła z zadowoleniem na miny, jakie zrobili uczestnicy egzaminu. Po prostu wszystkich zamurowało. Spojrzała kątem oka na czerwonowłosego, który patrzył na egzaminatora z niedowierzaniem. Cieszę się, że twoje rodzeństwo nie zrezygnowało. Szkoda by było, gdybym nie mogła zobaczyć twoich umiejętności pomyślała.
— Chwila! — zawołała Sakura Haruno. — Co pan ma na myśli? Wszyscy zdaliśmy? A co z dziesiątym pytaniem? — pytała zdezorientowana.
Ibiki tylko się zaśmiał.
— Dziesiątego pytania nigdy nie było lub, jak wolicie, pytaniem był wybór postawiony przed wami —  odparł z uśmiechem.
— Chwila! — zawołała blondynka z Suna Gakure. — Więc po co odpowiadaliśmy na  pozostałe 9 pytań? — spytała zdenerwowana. — To było bez celowe?
Nie domyśliłaś się? Co za pech... pomyślała Serenity.
— Nic z tych rzeczy — odparł Jonin. — Te pytania już spełniły swoje zadanie. Miały one przetestować wasze zdolności do gromadzenia informacji w ekstremalnych warunkach, przy pomocy dostępnych środków.
— Zdolności do gromadzenia informacji? — spytała z niedowierzaniem.
— Pierwszą sprawą wynikającą z zasad, jest zaliczenie tego trudnego testu tylko w przypadku, gdy każdy członek drużyny dobrze wypadnie. Taka zasada każe wam myśleć o waszych kolegach z drużyny i wywiera na was ogromną presję — zaczął wyjaśniać cel pisemnego egzaminu.
— Podejrzewałem, że ten test, to będzie coś w tym stylu... — powiedział Naruto.
Taa, z pewnością... pomyślała z drwiną Serenity.

*

Nic nie zajarzyłeś... pomyślał Gaara.

*

— Jednakże pytania na teście były tak ułożone, że większość Geninów nie potrafiło na nie odpowiedzieć... — ciągnął dalej Ibiki. — ... dlatego też, prawdopodobnie większość z was doszła do takiego wniosku: "Żeby zdobyć punkt, muszę ściągać". Innymi słowy istotą tego testu było właśnie ściąganie. Inna sprawa, to ofiary waszych działań. Wśród was siedziało troje Chuninów znających wszystkie odpowiedzi. Co ułatwiło wam zadanie — powiedział Jonin.
Wszyscy spojrzeli na dwójkę rozluźnionych kolegów.
Isao tylko się uśmiechnął, a Arata pomachał Geninom. Serenity nie zmieniła jednak swojej pozycji.
— Serenity, możesz już wrócić do swej normalnej postaci — Ibiki zwrócił się do niej.
Wzruszyła ramionami i znów stała się czarnowłosą dziewczyną o zielonych oczach. Nie mogła się powstrzymać, żeby nie odwrócić głowy w stronę Gaary.
Czerwonowłosy patrzył na nią z niedowierzaniem.
Spojrzała na nowicjuszy, którzy obdarzyli ją wrogim i przestraszonym spojrzeniem. Nie przejęła się tym, bo zawsze tak była traktowana.  Nie tylko jej rówieśnicy się tak zachowywali. Wszyscy w wiosce się jej bali i obchodzili ją szerokim łukiem.

*

To dlatego jej gesty wydawały mi się znajome... A jednak miałem rację, że nie jest Geninem... A, więc ma na imię Serenity... Ciekawe kiedy zdawała ten egzamin... i dlaczego Genini z Wioski Liścia patrzą na nią tak, jakby chcieli, aby jej tu nie było myślał.

*

— Łatwo było was znaleźć — powiedział któryś z Geninów pod adresem drużyny Serenity.
Naruto się zaśmiał
— To było jasne jak słońce! Tylko idiota by się nie zorientował... — zawołał.
— Właśnie widać, że mówisz o sobie Naruto — mruknęła pod nosem Serenity, na co Gaara delikatnie uniósł kąciki ust w uśmiechu.
— Jednak osoby, które ściągały nie udolnie oczywiście oblały... — powiedział Ibiki i zaczął rozwiązywać swoją chustę z zamiarem jej zdjęcia z głowy.
Serenity zacisnęła zęby.
— Nie zrobisz tego — syknęła tak cicho, że wydawało by się, że zawiał lekki wiatr. Ibiki jednak zdjął chustę z głowy ukazują wszystkim ślady tortur, jakie przeszedł.
— ... a to dlatego, że w dzisiejszych czasach informacje są ważniejsze niż życie — mówił z satysfakcją, patrząc na przerażone miny Geninów. — Na misjach i polu walki ninja mogą nawet zginąć, żeby posiąść ważne dla siebie informacje! — powiedział.
— Musiałeś się chwalić śladami tortur? Jejku ty uwielbiasz gnębić ludzi psychicznie —Serenity wzniosła ku górze oczy, na szczęście Ibiki nie usłyszał tego co powiedziała. Czerwonowłosy jednak usłyszał jej wypowiedź.
— Informacja, którą zdobywa się pod czujnym okiem wroga lub osób trzecich... — Jonin mówił dalej, zakładając z powrotem na głowę chustę z ochraniaczem. — ... przeważnie nie jest już aktualna, chcę żebyście to zapamiętali! Cenne informacje w waszych rękach, mogą być potężną bronią dla waszych kompanów i waszej wioski. A więc konieczne jest zdobywanie danych za pomocą podstępu i spiskowania. Ten test skutecznie wyeliminował tych, którzy tych zdolności nie posiadają.
— Ale nadal nie rozumiem, czemu miało służyć to dziesiąte pytanie — powiedziała Temari.
— To proste — odparł dowódca ANBU — Pytanie dziesiąte było kluczowym momentem tego testu.
— Co pan przez to rozumie? — spytała Sakura.
— Pozwól mi skończyć... Pytanie dziesiąte to pytanie: "Ryzykujesz czy rezygnujesz?" Jak sami wiecie zostały przed wami postawione dwie nieciekawe możliwości. Osoby, które zrezygnowały, oblały natychmiast wraz ze swoją drużyną, a te które zdecydowały się zaryzykować i podjąć wyzwanie, mogły stracić na zawsze szansę na zostanie Chuninem. Czy tonie jest trudna decyzja? — uśmiechnął się złośliwie. — A co się tyczy tych dwóch opcji... — ciągnął dalej — ...przyjmijmy, że staliście się Chuninami, waszą misją jest przejęcie cennego dokumentu, liczebność wrogich ninja i ich umiejętności są dla was niewiadomą i oczywiście macie świadomość, że wróg mógł zastawić pułapki wokoło, podejmiecie decyzję "Zaryzykować czy zrezygnować"? Nie chcecie zginąć, nie chcecie też krzywdy waszych kompanów... Czy powinniście zrezygnować z tak niebezpiecznej misji? Odpowiedź brzmi... Nie. Są misje, które trzeba wypełniać, bez względu na niebezpieczeństwo — mówił, a wszyscy uważnie go słuchali. — Cechy, takie jak odwaga, umiejętność przetrwania i zaciekłość, to wszystko przymioty, jakie powinien posiadać kapitan drużyny Chuninów. Ci którzy nie potrafią postawić wszystkiego na jedną kartę, którzy boją się ryzyka i zawsze tłumaczą się słowami, "Przecież mogę spróbować za rok", marnują szanse takie, jak ta. Tchórze, którzy zawsze dokonują najprostszych wyborów, nie zasługują na miano Chunina. Takie jest moje zdanie. Wy jednak zaryzykowaliście, odpowiedzieliście prawidłowo na dziesiąte pytanie. Będziecie potrafili uporać się z wszelkimi trudnościami, na które natraficie w życiu. Przeszliście przez pierwszy etap. Pierwszy z egzaminów na Chunina uznaję za zakończony i życzę wam powodzenia podczas kolejnych — zakończył swoją wypowiedź z uśmiechem na twarzy.
Naruto zaczął skakać z radości.
Serenity pokręciła głową z dezaprobatą, ale nic nie powiedziała.
Nagle Ibiki odwrócił głowę w stronę okna, przez które wpadła niczym pocisk Anko Mitarashi, kolejny egzaminator.
Była to wysoka szatynka z włosami związanymi w kitkę. Na sobie miała beżowy płaszcz.
Wejście smoka... pomyślała Serenity.
Anko była niegdyś Sensei'em drużyny czarnowłosej.
— Słuchajcie dzieciaki! Tym razem nie będzie powodu do świętowania. Jestem przewodniczącą drugiego egzaminu! Mitarashi Anko! A teraz w drogę! Za mną! — zawołała, podnosząc do góry prawą rękę.
— Anko, przyszłaś za wcześnie - mruknęła czarnowłosa. Gaara spojrzał na nią kątem oka.
— Przyszłaś za wcześnie — powiedział to samo Ibiki, tyle że głośniej. Brunetka trochę się zmieszała, ale zaraz się zreflektowała.
— Siedemdziesięciu sześciu? — spytała kobieta po przeliczeniu stanu uczestników egzaminu. Oczywiście nie wliczyła w to podstawionych Chuninów. — Ibiki, przepuściłeś 26 drużyn? Coś prosty musiał być twój egzamin — dodała z drwiną.
— Tego roku, bierze w nim udział wielu utalentowanych ninja — odparł niezrażony.
— Nieważne... I tak podczas drugiego egzaminu odpadnie co najmniej połowa — powiedziała Anko. — Ach czuję już to podekscytowanie — zamruczała w typowy dla siebie sposób.
Serenity wywróciła oczami.
— Wyjaśnię wszystko jutro, kiedy zmienimy miejsce — ciągnęła dalej. — Informacji na temat czasu i miejsca egzaminu, udzielą wam wasi opiekunowie. To wszystko, jesteście wolni! — zakończyła swoją wypowiedź.
___________________________________________________

Następny rozdział już wkrótce =) Będzie nosił tytuł "Niekompletna wizja." Dowiecie się w nim czegoś więcej o Serenity =) (Gaara też się dowie =P)
Dziękuję za wszystkie komentarze, chociaż nie wszyscy, których powiadomiłam o nowym rozdziale go skomentowali :/
No nic.. Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej =) i że nowi czytelnicy też wyrażą swoją opinię =)

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania =) Buziaki =*

29. Misja i wiadomość.

Gaara wraz z rodzeństwem przemierzali ulice Konohy, prowadzeni przez Shikamaru Narę, który mimo niedokończonego egzaminu na Chunina, zos...