5 sierpnia 2009

11. Eliminacje do trzeciego etapu.



Na początek chciałabym was przeprosić, że tak długo nie wstawiałam nowej notki. Obiecuję się poprawić i powiem wam, że następny rozdział ukaże się dużo szybciej niż ten.
Nie zanudzam was więcej. Czytajcie =)
___________________________________________________

W jasno oświetlonym, niedużym pomieszczeniu, na kanapie obitej zielonym perkalem siedziała czarnowłosa dziewczyna. W ręce trzymała pilota i oglądała na dużych rozmiarów telewizorze zapis z monitoringu.
Z tego co stwierdziła, liczba uczestników egzaminu, którzy zaliczyli drugi etap, wyniosła 21 osób. Za dużo, żeby mogli przystąpić do trzeciego etapu.
Z pewnością Hokage będzie chciał jak najszybciej przeprowadzić eliminacje, żeby zmniejszyć ich liczbę.
Teraz jednak wpatrzona w ekran, niezbyt zwracała uwagę na to, czego on dotyczy. Myślała o czymś zupełnie innym.
Po rozmowie z Trzecim Serenity miała wrażenie, że w ogóle do niego nie dotarło to, co widziała w wizji.
Jednak następnego dnia, kiedy to rozpoczął się drugi etap, musiał wysłać dwie drużyny ANBU do Lasu Śmierci, gdyż prosiła o to Anko, drugi egzaminator.
Wszystko dlatego, że drużyna Kotetsu znalazła trójkę Geninów z Wioski Trawy. Byli oni martwi, a na dodatek nie mieli twarzy. Według Anko tylko jedna osoba mogła użyć tej zakazanej techniki. Był to Orochimaru.
Najgorsze było to, że Orochimaru był kiedyś Sensei'em Mitarashi. Brunetka w pojedynkę udała się do Lasu Śmierci, by go odnaleźć. Spotkała się z nim i na szczęście wróciła żywa.
Czarnowłosa dziewczyna była już pewna, że mimo, iż jej wizja była niekompletna, właśnie zaczęła się spełniać.
Pozostawały pytania.
Po co przybył Orochimaru? Dlaczego zabił trójkę Geninów z Kusa Gakure? Jaki jest jego cel? Co łączy trzy obrazy z jej wizji? I kiedy jej wizja spełni się w całości?
Pytania bez odpowiedzi?
Nie zupełnie.
Serenity wiedziała, jaki jest cel Orochimaru.
Zabić Hokage.
Wtedy jej wizja pogrzebu się spełni, a każda jej wizja się spełniała.
Nie wiedziała tylko kiedy i w jaki sposób najgroźniejszy przestępcę klasy S zamierza zamordować Hiruzena.
Jedyne, co im pozostało, to zwiększyć czujność do granic możliwości...


— Serenity... Widzę, że oglądasz właśnie pierwszy zapis... — usłyszała za sobą głos, który ją wyrwał z zamyślenia. Leniwie odwróciła głowę i spojrzała na Anko.
— Jakoś nie zwróciłam uwagi... — spojrzała ponownie na ekran i wcisnęła przycisk pauzy. Przyjrzała się uważnie obrazowi i zmarszczyła czoło.
— On jest lepszy od ciebie — stwierdziła krótko brunetka i czekała na reakcję swojej podopiecznej. — Pobił twój rekord — dodała.
Czarnowłosa wpatrywała się w godzinę nagrania. Jej rekord wynosił 2 godziny i 45 minut. Genin z Wioski Piasku przeszedł przez Las Śmierci w niespełna godzinę i 40 minut. Rzeczywiście pobił jej rekord.
— To nie możliwe — wyszeptała, nie wierząc własnym oczom. Naprawdę jesteś dobry... pomyślała.
— To nie wszystko — Anko podeszła do telewizora i wskazała na samą postać Gaary. — Nie dość, że tak szybko udało mu się, wraz z jego drużyną, dotrzeć do wieży, to jeszcze nie odniósł żadnych obrażeń. Nawet brudny nie jest. Ty też nie miałaś żadnych zadrapań... — spojrzała na czarnowłosą z powagą.
— Widocznie jest bardzo utalentowany. Wątpię jednak, że jest lepszy ode mnie — odparła spokojnie. — To, że pobił mój rekord, to nic nie znaczy — dodała znudzonym głosem.
Brunetka wpatrywała się w nią ze zdziwieniem.
— Ale to niesamowite, że tak szybko udało im się ominąć twoje pułapki Genjutsu, jak i pułapki Genjutsu Kurenai. Nie lekceważ nikogo, Serenity — powiedziała, na co czarnowłosa obrzuciła ją zimnym spojrzeniem.
— Nigdy nikogo nie lekceważę — warknęła dziewczyna. Anko wzdrygnęła się i już nic więcej na ten temat nie powiedziała. Nagle chwyciła się za lewe ramię. — Nadal dokucza ci ta pieczęć... — Serenity bardziej stwierdziła, niż spytała, nie patrząc na brunetkę. Patrzyła na zimne i wrogie spojrzenie Gaary, który wpatrywał się w obiektyw kamery.
— Trochę, ale dzięki Hokage wszystko już jest w porządku. Chodźmy. Pora rozpocząć eliminacje.


Na samym dole wieży była sala, która służyła do przeprowadzania eliminacji. Pomieszczenie to, było bardzo duże i wysokie, aby można było bez problemów wykonywać w niej różnego rodzaju techniki Jutsu, choć oczywiście nie wszystkie.
Urządzona była w różnej tonacji zieleni. Po przeciwległej stronie wejścia na sale była ogromna rzeźba, przedstawiająca dwie ręce ułożone w podstawowy element pieczęci, jakie wykonywał każdy shinobi. Po obu stronach, wzdłuż sali były dwa balkony, na których zazwyczaj stali ninja, czekający na swoją kolej. Przy okazji stąd łatwo można było też oglądać toczące się na dole walki.
Na niewielkim podwyższeniu, twarzą zwróconą w stronę wejścia stał Trzeci Hokage.
Anko, Serenity, Isao i Arata oraz Hayate Gekko, który był trzecim egzaminatorem, stanęli po lewej stronie Sarutobiego, a po jego prawej stanęli Ibiki, Kotetsu, Izumo i Iruka.
Wszyscy czekali, aż do sali przybędzie siedmioro Joninów wraz ze swymi drużynami.
Po chwili przyszli.
Opiekunowie grup zajęli miejsce za Hokage, tuż przy rzeźbie. Uczestnicy natomiast stanęli naprzeciw, ustawieni drużynami.
Serenity patrzyła na nich bez cienia emocji na twarzy. Podobnie jak czerwonowłosy Genin z Wioski Piasku, miała splecione ręce na piersi.
Do drugiego etapu przystąpiło 78 osób i aż 21 przeszło. Nie spodziewałabym się, że wśród nich znajdą się wszyscy nowicjusze... Cieszę się, że udało ci się tu dotrzeć Pustynny Gaara, jednakże nie podoba mi się to, że pobiłeś mój rekord. Jaka tajemnicę nosisz w sobie? Przez Las Śmierci przeszła także trójka z Wioski Dźwięku i drużyna Neji'ego. Może zobaczę, jaki to z niego Geniusz... Hm, Kabuto... Tobie i twojej drużynie udało się tu dotrzeć niemal na styk. Zobaczymy, czy tym razem zdasz cały egzamin myślała czarnowłosa.

*

Gaara stał na czele swojej drużyny.
No proszę, Uchiha też tu jest... Jak miło... pomyślał, delikatnie odwracając głowę w stronę czarnowłosego Genina, po czym przeniósł wzrok na Serenity, która również na niego patrzyła. Jej spojrzenie było jednak bardziej chłodne, niż wcześniej. Zastanawiał się dlaczego tak na niego patrzy.
— Gratulacje! Zdaliście drugi test egzaminu na Chunina! — powiedziała druga egzaminatorka.

*

Serenity przez chwilę wpatrywała się w czerwonowłosego Genina. Potem przeniosła wzrok na innych.
Uczestnicy rozmawiali szeptem między sobą.
Spojrzała na Kakashiego, który także na nią zerknął. Wiedziała, że uśmiecha się pod maską, mimo, że miał znudzony wyraz twarzy. Sensei drużyny Neji'ego coś do niego mówił, ale widać było, że białowłosy go nie słucha.
— Hokage wyjaśni wam, na czym polegać będzie trzeci etap egzaminu. Niech wszyscy słuchają uważnie — powiedziała Anko. — Lordzie Hokage, proszę czyń honory — zwróciła się do starca.
Sarutobi odchrząknął.
— Zanim powiem o trzecim teście, musicie się dowiedzieć, jaki jest prawdziwy cel tego egzaminu — powiedział, na co niektórzy uczestnicy, zwłaszcza nowicjusze, zrobili zdziwione miny. — Dlaczego nasz kraj wraz z sojusznikami organizuje ten egzamin? Odpowiedź jest prosta. Żeby utrzymać dobre relacje między sprzymierzonymi wioskami i zwiększyć poziom shinobi. Jednakże ten, tak zwany "egzamin" jest symbolem walki pomiędzy naszymi krajami.
— Co pan ma na myśli? — spytała brązowowłosa dziewczyna uczesana w dwa koki, która była w drużynie Neji'ego.
— Sprzymierzone teraz kraje, niegdyś toczyły ze sobą nieustanne wojny. Aby uniknąć bezsensownych strat militarnych, kraje wybierały najdzielniejszych wojowników, którzy mieli walczyć w ich imieniu na ustalonych wcześniej polach bitwy. Właśnie takie były początki egzaminu na Chunina — wyjaśnił Hokage.
— Więc czemu mamy zdawać ten egzamin? Przecież nie szukacie Chuninów na wojnę! — zawołał zdenerwowany Naruto.
— Jednym z powodów organizowania tego egzaminu jest wybór shinobi godnych bycia Chuninami. Jednakże walki shinobi na śmierć i życie z innymi ninja toczone są ku chwale narodów.
— Ku chwale narodów? — spytała Sakura.
— Na egzamin zostali zaproszeni przywódcy i znani ludzie z innych krajów, którzy przybędą nie tylko po to, by oglądać walki między uczestnikami egzaminu, ale również by znaleźć silnych i uzdolnionych shinobi dla siebie. Siła i umiejętności ninja świadczą o sile militarnej kraju, z którego pochodzą. Dzięki temu kształtuje się jego pozycja na scenie politycznej i zyskuje on sławę wśród innych. Jednocześnie najsilniejszy kraj jest zalewany przez misje, jakie mają wykonywać jego wojownicy.
— Dobrze, ale dlaczego mamy walczyć, ryzykując własne życie? — spytał Kiba.
— Potęga kraju zależy od potęgi wioski. Potęga wioski zależy od potęgi shinobi. Prawdziwa siła ninja rodzi się tylko wtedy, gdy walczą na śmierć i życie. Egzamin ten jest także pokazem siły ninja innych krajów. Egzamin ten zaczął mieć znaczenie odkąd na szali kładzione jest życie shinobi. Poprzednie pokolenia walczyły by umocnić swe narody. Jesteśmy wobec nich zobowiązani podążać dalej tą drogą.
— To dlaczego mówił pan wcześniej o utrzymaniu przyjaznych relacji między krajami? — spytała koleżanka Neji'ego.
— Nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi — powiedział Hokage. —Musicie zrozumieć istotę tego egzaminu. Jest to obyczaj podtrzymywany przez walkę. W świecie shinobi, to właśnie zwie się przyjaźnią. Trzeci test egzaminu jest walką, w której stawką będzie nie tylko wasze życie, ale i honor kraju jaki reprezentujecie.
Serenity patrzyła na reakcję uczestników egzaminu. Na niej nie zrobiły wrażenia słowa jakie wypowiadał Trzeci. Osobiście nie obchodziło ją teraz, po co organizowany jest ten egzamin. Chciała już oglądać walki pomiędzy zdającymi.
— Teraz rozumiem — powiedział zadowolony Naruto.
Czarnowłosa domyślała się jednak, że nie do końca jest to zgodne z prawdą.
Spojrzała na Gaarę.
— Nie boję się tego testu — powiedział. — Chcę wreszcie poznać szczegóły tego egzaminu. Poradzę sobie w każdej sytuacji — dodał.
Nie wątpię Gaara... pomyślała Serenity.
— Zanim omówię zasady trzeciego etapu egzaminu, muszę wam jeszcze o czymś powiedzieć — odparł Sarutobi.
— Lordzie Hokage, pozwól, że ja, Hayate Gekko, trzeci egzaminator wszystko wyjaśnię — powiedział ninja, który właśnie uklęknął przed Sarutobim.
— Proszę bardzo — odparł Hokage.
Hayate podniósł się i odwrócił w stronę Geninów.
— Miło mi was wszystkich poznać — przywitał się i zakaszlał.
Nie za dobrze wyglądasz Hayate... pomyślała Serenity.
— Zanim rozpocznie się trzeci test, muszą odbyć się eliminacje — powiedział Jonin, na co Genini zrobili zdziwione miny.
— Eliminacje? — spytała Sakura.
— Jakie eliminacje? Po co? — zawołał Shikamaru.
— Sensei, nie rozumiem powodu przeprowadzenia eliminacji — zawtórowała mu różowowłosa. — Dlaczego nie możemy wszyscy wziąć udziału w trzecim teście?
— Ponieważ wychodzi na to, że wcześniejsze testy były zbyt łatwe — odparł Hayate. — Nie spodziewaliśmy się, że zostanie was tak wielu. Zgodnie z przepisami musimy ograniczyć liczbę uczestników przystępujących do trzeciego etapu. — Jak już wspomniał Hokage, wielu gości chce obejrzeć ostatnią część egzaminu, tak więc pozostało nam niewiele czasu. Nie możemy przeprowadzić normalnych eliminacji. Ci, którzy nie czują się na siłach... — zakaszlał znowu. Niektórzy Genini patrzyli na niego ze zmartwieniem. — Przepraszam. Jeśli ktokolwiek z was, po tym, co tu usłyszał chce zrezygnować, niech podniesie rękę. Eliminacje zaczną się natychmiast — dokończył swą wypowiedź.
— Natychmiast?! — zawołał Kiba.
— Ale dopiero, co skończył się drugi test... — powiedziała Ino.
— Co za beznadzieja — dodał Shikamaru.
— Powiem wam jeszcze jedno. Będziecie walczyć w pojedynkach jeden na jednego — powiedział trzeci egzaminator. — Możecie się także wycofać.
Serenity patrzyła uważnie na reakcję Geninów. Zauważyła, że Sasuke Uchiha chwycił się za lewe ramię.
Jemu też dokucza ta pieczęć. Lepiej by było, gdyby się wycofał. Ciekawe, po co Orochimaru naznaczył go tą pieczęcią pomyślała.
— Tak jak myślałem — usłyszała cichą wypowiedź Hokage i spojrzała na niego.
— Lepiej by było, żebyśmy wycofali go z egzaminu — powiedziała Anko. — Powinniśmy natychmiast oddać go w eskortę ANBU i...
— Myślisz, że on tak łatwo cię posłucha? — przerwał jej Kakashi. Brunetka odwróciła głowę w jego stronę. Uśmiechał się. — W końcu to członek znamienitego klanu Uchiha — dodał.
— Przestań się wtrącać! — powiedziała zdenerwowana. — Zmuszę go do rezygnacji, nawet jeśli musiałabym użyć siły! Przeklęta pieczęć zareaguje, gdy będzie chciał użyć swej czakry i postara się wyssać z niego moc! To zakazana technika, która stopniowo przejmuje kontrolę nad osobą, na której została użyta — dodała, chwytając się za ramię.
Serenity uważnie przysłuchiwała się tej rozmowie, ale nie okazywała żadnych emocji.
— Dziwię się, że jeszcze się jej przeciwstawia — Anko spojrzała w stronę Sasuke. — Zwyczajna osoba była by już martwa — dodała. — Hokage — zwróciła się do Trzeciego, ale nie zdążyła nic powiedzieć, gdyż ten spojrzał zdziwiony na Geninów.
Serenity uczyniła to samo i od razu jej uwagę przykuła podniesiona ręka jednego z nich.
Kabuto... A jednak rezygnujesz... pomyślała i zmarszczyła czoło.
— Chcę zrezygnować — powiedział, na co Naruto i inni spojrzeli na niego zszokowani.
Hayate zajrzał do swoich notatek.
— Nazywasz się Yakushi Kabuto? W porządku. Możesz odejść — powiedział.
— Dziękuję — odparł białowłosy Genin w okularach i zaczął iść w stronę wyjścia.
— Kabuto, dlaczego to robisz?! — zawołał za nim Naruto. Yakushi odwrócił się.
Serenity przyglądała mu się uważnie. Czerwonowłosy Genin, również patrzył na białowłosego.
— Przepraszam Naruto, ale moje ciało potrzebuje odpoczynku — wyjaśnił Kabuto. — Nawet przed pierwszym testem, po krótkim starciu z Geninami z Wioski Dźwięku nie słyszałem na lewe ucho. Nie dam rady dalej walczyć, tym bardziej w pojedynku na śmierć i życie.
Jakoś ci nie wierzę, Kabuto... pomyślała Serenity.
— Widziałem go już parę razy. Zdaje się, że ostatnio także zrezygnował — powiedział Hokage. Anko zajrzała do swoich notatek.
Czyli ty za każdym razem rezygnowałeś... Ciekawe... O co ci chodzi? Kim ty jesteś? myślała czarnowłosa, coraz bardziej nieufnie spoglądając na Kabuto.
Nie przysłuchiwała się już cichej rozmowie między Anko a Sarutobim. Wciąż patrzyła na Yakushi. Zauważyła, że wymienił kilka zdań szeptem ze swoją drużyną.
Dziewczyna mimowolnie przeniosła wzrok na Jonina, na którego ochraniaczu widniał symbol Wioski Dźwięku.
Nagle w jej wspomnieniach pojawił się Orochimaru. Zmarszczyła czoło, ale nic nie powiedziała. Nie miała też czasu głębiej się zastanowić nad tym.
Postanowiła, że później zacznie analizować wszystkie fakty dokładniej.
Kabuto opuścił salę.
— Przypuszczam, że już nikt nie chce zrezygnować — powiedział Hayate.
— Pozwólmy mu walczyć — powiedział Hokage, patrząc na Sasuke.
— Ale Hokage! — zdenerwowała się Anko. Ten podniósł tylko dłoń do góry.
— Jeśli pieczęć wyrwie się z pod jego kontroli, powstrzymacie go — przerwał jej.
— Tak więc pora rozpocząć eliminacje — ogłosił trzeci egzaminator. — Będą to pojedynki jeden na jednego, czyli innymi słowy, będzie to prawdziwa walka. Pozostało was dwudziestu, więc odbędzie się dziesięć pojedynków. Zwycięzcy będą mogli podejść do trzeciego etapu egzaminu. Nie obowiązują żadne reguły. Walka trwa, aż do śmierci przeciwnika lub gdy przeciwnik straci przytomność, bądź też gdy przeciwnik się podda. Jeśli nie chcecie zginąć, natychmiast się poddawajcie. Stwierdzę wtedy, że pojedynek się zakończył i będę mógł zapobiec niepotrzebnym zgonom — powiedział. — O tym, z kim będziecie walczy decydować będzie ten ekran — wskazał na odsłonięty ekran powyżej rzeźby. — Ta elektroniczna tablica będzie wyświetlać imiona obydwu przeciwników. Tak więc, bez zbędnej zwłoki wylosuję uczestników pierwszego pojedynku.
Wszyscy spojrzeli na ekran.
Nareszcie... A już myślałam, że nigdy nie doczekam się na obejrzenie tak wspaniałego spektaklu... Nie mogę doczekać się twojej walki Gaara... pomyślała Serenity, a na jej ustach zagościł drwiący uśmiech.

cdn.
___________________________________________________

Notka wyszła długa, przynajmniej tak mi się zdaje XD
Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Kolejny rozdział to „Gaara vs. Rock Lee.  W Serenity ponownie budzi się żądza krwi.”
Mam nadzieję, że niektóre osoby jak np. Kasumi, która usunęła swój blog, nadal będą mnie odwiedzać i wyrażać opinie na temat mojej twórczości.
To na tyle =) Do następnego rozdziału =*
Z całego serduszka dziękuję wam wszystkim za miłe komentarze =*
Pozdrawiam i zapraszam do komentowania… Jak zwykle z resztą =P

26 lipca 2009

10. Las Śmierci.


Słońce grzało dość mocno, jednak niebo pokryte było niewielkimi obłokami. Wiał też przyjemnie chłodny wiatr.
Gaara wraz ze swym rodzeństwem zmierzali w stronę wyznaczonego miejsca, w którym miał odbyć się drugi etap egzaminu na Chunina.
Zbliżała się 13:00.
Drużyna czerwonowłosego w końcu dotarła na polanę, na którym znajdowało się już sporo drużyn, które zaliczyły etap pierwszy.
Genin z Wioski Piasku rozejrzał się, po czym utkwił swoje spojrzenie na lesistym terenie otoczonym wysokim ogrodzeniem, który rozciągał się przed nim.
Zmrużył oczy i odczytał jedną z tabliczek przyczepionych obok jakiejś bramy zamkniętej na kłódkę.
Napis głosił: "NIEBEZPIECZEŃSTWO! NIE ZBLIŻAĆ SIĘ!"
Ciekawe czy jest tam coś bardziej niebezpiecznego ode mnie... pomyślał Gaara.
Tuż przy ogrodzeniu, nieco po lewej stronie, stał długi stół z zadaszeniem, przy którym siedziała trójka egzaminatorów.
Kiedy już wszyscy dotarli na miejsce, głos zabrała główna egzaminatorka, która stanęła naprzeciw uczestników, mierząc ich czujnym spojrzeniem..
— Witam was na drugim etapie egzaminu na Chunina — powitała ich. — Znajdujemy się przy poligonie 44, zwanym też "Lasem Śmierci".
Wśród uczestników dało się wyczuć ogromne napięcie.
— "Las śmierci"? —padło pytanie, tak jakby ktoś nie zrozumiał słów egzaminatorki.
"Las śmierci"? Cóż za cudowna nazwa... pomyślał Gaara i uśmiechnął się w duchu. Obym cię tam spotkał, Uchiha... spojrzał ukradkiem na czarnowłosego chłopaka, który stał niedaleko wraz ze swoją drużyną.
— Ale straszne miejsce... — wyszeptała różowo włosa dziewczyna.
Na twarzy egzaminatorki czai się złośliwy uśmiech.
— Wkrótce doświadczycie, dlaczego to miejsce nazywane jest "Lasem Śmierci" — powiedziała.
Już nie mogę się doczekać... myślał czerwonowłosy.
— "Wkrótce doświadczycie, dlaczego to miejsce nazywane jest "Lasem Śmierci"..." — przedrzeźniał ją irytujący blondynek. — Myślisz, że mnie to przestraszy? To nic. Nie boję się! — zawołał.
Jesteś zbyt pewny siebie, cwaniaku... Dużo mówisz, a jak przyjdzie co do czego pewnie będziesz uciekał... pomyślał Gaara, patrząc z politowaniem i pogardą na Naruto. Jego rodzeństwo było chyba tego samego zdania, bo uśmiechali się pod nosem z drwiną.
Egzaminatorka nie przejęła się gadaniem blondyna.
— Widzę, że mamy tu twardziela — powiedziała z uśmiechem, a w jej głosie słychać było nutkę kpiny.
Nagle w jej ręce pojawił się kunai. Rzuciła nim tak, że przeleciał tuż obok twarzy  Uzumaki'ego, robiąc niewielką ranę na jego policzku i wbił się w ziemię gdzieś za nim. Anko Mitarashi w mgnieniu oka pojawiła się za blondynem.
— Jesteś pewien, że dasz sobie radę? A może trochę się boisz? Brzdące takie jak ty, giną pierwsze, pokryci krwią którą kocham... — dodała nadal się uśmiechając. Chwyciła twarz dzieciaka i już miała zetrzeć kroplę krwi z jego policzka, ale cofnęła lewą rękę, w której znów pojawił się kunai. Za nią pojawiła się jakaś kobieta w kapeluszu. Trzymała długim językiem sztylet, który wcześniej rzuciła Anko.
Egzaminatorka zamachnęła się, ale nie uderzyła kunoichi.
— Chciałam tylko oddać twój nóż — powiedziała.
— Dziękuję, ninja Trawy — odparła egzaminatorka. — Ale radziłabym ci nie podkradać się do mnie od tyłu, o ile nie chcesz umrzeć młodo — dodała ze złośliwym uśmiechem i odebrała swój sztylet.
Shinobi z wioski Trawy schowała język, na jej ustach też czaił się dziwny uśmiech.
— Przepraszam, ale jestem podekscytowana, zwłaszcza widząc krew. A na dodatek ucięłaś mi kosmyk moich cennych włosów — powiedziała zjadliwie.
— Przepraszam za to — odparła Anko do oddalającej się kobiety.
Robi się coraz ciekawiej... Tylu godnych przeciwników, że aż trudno wybrać, którego z nich mam zabić jako pierwszego... Na koniec zostawię sobie nic nie warte śmieci... myślał czerwonowłosy Genin z Wioski Piasku., obserwując kunoichi z Wioski Trawy. Czuł ogromne podekscytowanie, ale nie okazywał tego po sobie.
— Widzę, że mamy sporo krwiożerców na tym teście — powiedziała po chwili egzaminatorka. — Zapowiada się niezła zabawa — zaśmiała się złośliwie i z powrotem stanęła przed  uczestnikami. — Zanim zaczniemy muszę wam coś rozdać — wyciągnęła z kieszeni plik kartek. — To jest standardowy formularz. Jeśli chcecie wziąć udział w tym egzaminie, najpierw musicie to podpisać.
— Po co? — spytał irytujący blondynek.
— Niektórzy z was mogą nie wrócić, innymi słowy będą tam ofiary śmiertelne. Muszę się upewnić, że jesteście świadomi ryzyka. Jeśli, ktoś nie podpisze, to ja będę odpowiedzialna za jego śmierć, a tego nie chcę — zaśmiała się.
To mi się podoba. Będę mógł zabijać bez obaw, że mnie zdyskwalifikują... Mmm, cóż za słodka satysfakcja... pomyślał czerwonowłosy.
— Za chwilę dowiecie się na czym będzie polegała ta część egzaminu. Ten test sprawdzi waszą umiejętność przetrwania — powiedziała po chwili i wręczyła nowicjuszowi w pomarańczowym dresie formularze. Wziął jeden i przekazał je dalej.
Formularze przechodziły z rąk do rąk.
Kiedy już wszyscy mieli formularz, Anko ponownie zabrała głos.
— Najpierw opowiem o obszarze, na którym się to odbędzie — powiedziała i rozwinęła mapę, na której znajdował się las otoczony ogrodzeniem. — Dookoła poligonu 44, są 44 zamknięte bramy. Jak widzicie są tu las, rzeka i wieża w centrum.  Droga od wrót  do wieży wynosi około 10 kilometrów. Podczas testu przetrwania będziecie musieli wykonać pewne zadanie. Będzie to... — schowała plan lasu do kieszeni. — ...pozbawiona zasad walka o zwoje — powiedziała i wyjęła z niej dwa zwoje: granatowy i biały.
Pozbawiona zasad walka.... To mi się coraz bardziej podoba... myślał czerwonowłosy.
— Zwoje? — spytał, któryś z uczestników.
— Będziecie walczyć o te dwa zwoje, zwane "niebo" i "ziemia" — uniosła je do góry, by wszyscy widzieli. — Dwadzieścia sześć drużyn zaliczyło pierwszy test. Połowa, czyli trzynaście, będzie miała zwój nieba... — Anko wskazała na biały zwój. — ...druga połowa dostanie zwój ziemi. Jeden zwój będzie dany każdej drużynie. Mówiąc krótko, waszym zadaniem będzie zdobycie drugiego zwoju.
— A jak mamy zaliczyć test? — spytał Uchiha.
— Musicie całą trójką dostarczyć do wieży zwój ziemi oraz zwój nieba — odparła Anko.
— Wychodzi na to, że trzynaście drużyn straci swoje zwoje, czyli obleje test. Wszyscy mają jednakowe szanse na zdobycie zwoju drużyny przeciwnej — powiedziała różowo włosa kunoichi.
— Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Jest limit czasowy. Zadanie musicie wykonać w ciągu pięciu dni.
Drobiazg... pomyślał Gaara.
— Pięć dni? — spytała blondynka z włosami spiętymi w kucyk.
— A co my tam będziemy jeść? — spytał jakiś grubas stojący obok niej.
Czerwonowłosy patrzył na nowicjuszy z politowaniem.
— Jesteście zdani tylko na siebie. W lesie jest dużo pożywienia — odparła egzaminatorka.
— Tak, tylko, że szukając jedzenia uważajcie na ludożercze bestie, jadowite owady i trujące rośliny — powiedział z kpiną Kabuto Yakushi.
— O nie... — jęknął grubas.
— Zamknij się idioto. To dlatego nazywa się to przetrwanie. Nie znajdziesz tam chipsów — skarciła go koleżanka z drużyny.
Pozostali zaczęli wymieniać jakieś uwagi między sobą.
Genina z Suny nie bardzo to interesowało. Dla niego ważne było, jak najszybciej wykonać powierzone zadanie. Dzięki temu dojdzie do ostatniego etapu, a tym samym zacznie wypełniać misję z jaką przybył wraz z rodzeństwem do Konohy.
Chcę dopaść ciebie Uchiha... spojrzał kątem oka na czarnowłosego.
Z zamyślenia wyrwał go głos egzaminatorki.
— Test oceni waszą sprawność działania na terytorium wroga. Nie tylko część z was odpadnie po straceniu zwoju, ale niektórzy mogą  zginąć.
— A czy można zrezygnować w trakcie testu? — spytał brunet z włosami związanymi w kitkę., który miał chyba wiecznie znudzony wyraz twarzy.
— Oczywiście, że nie. Nie można podczas bitwy powiedzieć "Dzięki ale rezygnuję", chyba, że dobrowolnie zgadzasz się, żeby cię zabito. — powiedziała Mitarashi.
— Beznadzieja... — mruknął brunet.
— Dobra. Powiem wam teraz, przez co możecie zostać zdyskwalifikowani. Po pierwsze, za nie dotarcie do wieży z dwoma zwojami w przeciągu pięciu dni. Po drugie, kiedy w drużynie będzie brakować jednej osoby, bądź też, trzecia osoba nie będzie w stanie przystąpić do kolejnego etapu — wyliczała na palcach. — I najważniejsza zasada. Nie wolno wam zaglądać do zwojów przed dotarciem do wieży.
— A co się stanie, jeśli się zajrzy? — spytał "krzykliwy" Naruto Uzumaki.
— Nie chcesz tego wiedzieć... — odparła ze złośliwym uśmiechem Anko. — To będzie też sprawdzian waszej uczciwości. Chunin, który dostaje misję przekazania tajnych dokumentów, musi być ninją godnym zaufania — dodała. — Wystarczy wyjaśnień! Tam będziecie mogli wymienić wasze trzy formularze na zwój — wskazała na stół przy którym siedziała trójka pomocniczych egzaminatorów. — Następnie wylosujecie numer bramy, którą wejdziecie do środka poligonu.
Mitarashi dała im piętnaście minut na wypełnienie formularza i na przygotowanie się  psychiczne na wkroczenie do "Lasu Śmierci".
Gaarze nie było to potrzebne. Jego rodzeństwu z resztą też.
Zdawał sobie sprawę, że to właśnie na nim polegają, mimo, że panicznie się go boją.
Czerwonowłosy jako pierwszy wypełnił formularz, po czym zaczął rozglądać się z pogardą po innych uczestnikach.
Niektórzy wyglądali na silnych, ale przecież on nie miał się czego obawiać. Z każdej misji wychodził cało, a to za sprawą swoich umiejętności, no i z powodu zamkniętego w nim demona.
Tak, Gaara był żądnym krwi, bezlitosnym potworem.
Kilka razy spojrzenie czerwonowłosego padło na Genina, który, od początku jego pobytu w tej wiosce, stał się celem numer jeden.
Jedyne czego żałował to to, że w egzaminie nie uczestniczyła Serenity. Pragnął dowiedzieć się dlaczego czarnowłosa zdała egzamin na Chunina w wieku 7 lat.
Przez to, że był świadkiem jej wizji, czuł, że młoda kunoichi skrywa jakąś mroczną tajemnicę.
To nie jest normalne, żeby siedmioletnia dziewczynka została Chuninem.
Chociaż słyszał, że jej brat jest bardzo utalentowany.
Poznał go, ale stwierdził, że Serenity wcale nie jest do niego podobna.
Widział, jak Genini patrzyli na czarnowłosą. Widział i czuł ich lęk. Nasuwały mu się różne pytania.
Skoro nikt, tak naprawdę nic nie wiedział o Serenity, to dlaczego wszyscy się jej boją? Czy to przez jej wizje? A może właśnie dlatego, że została Chuninem w wieku siedmiu lat? A może przerażają ich jej umiejętności?
Nawet nie przypuszczał, że wszystkie jego wnioski są słuszne.
Spojrzał w stronę stołu, gdzie mieli wymienić formularze na zwój. Właśnie jeden z egzaminatorów zasłaniał go parawanem.
Hmm, kolejne utrudnienie. Żadna z drużyn, nie będzie wiedziała, jaki zwój będzie posiadać drużyna przeciwna pomyślał.
Piętnaście minut później, jeden z pomocniczych egzaminatorów powiadomił wszystkich, że czas wymienić formularze na zwój.
Anko spojrzała na zegarek.
— Gdy otrzymacie zwój, podążycie za instruktorem do odpowiednich wrót. Zaczynamy za trzydzieści minut, czyli dokładnie o w pół do trzeciej — powiedziała.
Drużyna Gaary, jako pierwsza, poszła po zwój. Dostali zwój ziemi.
Wylosowali także bramę numer 6, po czym udali się za instruktorem pod właściwe wrota.
Czerwonowłosy patrzył przed siebie na ponury las, czuł jednak na sobie baczne i lękliwe spojrzenia swego rodzeństwa. Nie przejmował się tym.
W końcu wybiła godzina rozpoczęcia drugiego testu.
Wszystkie bramy stanęły otworem.
Drużyna z Wioski Piasku ruszyła w głąb "Lasu Śmierci".
Przemieszczali się po gałęziach drzew, w zaskakująco szybkim tempie. Celem Gaary było, jak najszybsze znalezienie kogoś, kogo będzie mógł wreszcie zabić. Od tygodnia nie miał ku temu okazji.
Jego rodzeństwo dotrzymywało mu kroku, co chwilę na niego zerkając.
Jakieś pół godziny później Gaara się zatrzymał. Kankuro i Temari uczynili to samo.
— O co chodzi Gaara? — spytała blondynka. Czerwonowłosy wskazał tylko ręką dlaczego się zatrzymał.
— Ach... — wyrwało się jego siostrze, która podążyła wzrokiem we wskazanym kierunku.
Genin zeskoczył z drzewa i stanął z założonymi rękami na piersi przed trójką shinobi z Wioski Deszczu. Po chwili obok niego pojawiło się jego rodzeństwo.
— Chcę z wami walczyć — powiedział czerwonowłosy, mierząc przeciwników  zimnym spojrzeniem.
Byli ubrani w szarawe kombinezony. Dwóch z nich miało na głowie dziwny kapelusz, a trzeci, przywódca, miał przewiązane czoło bandażem. Miał bliznę na prawym policzku, która powodowała, że miał zamknięte jedno oko. Cała trójka miała na plecach parasole.
— Wyobrażasz to sobie? Ninja z Wioski Piasku wyzwali nas na pojedynek — zakpił jeden z shinobi. — Co za głupota.
Gaara nie przejął się docinkami wrogów. Podjął już decyzję i nie miał zamiaru jej zmieniać. Nie podobało mu się też spojrzenie ninja stojącego naprzeciw niego.
Poczuł też, że jeszcze ktoś jest w pobliżu. Na razie nie zamierzał się tym zajmować. Miał przed sobą swoje pierwsze ofiary i był z tego zadowolony.
— Ej, dzieciaku. Powinieneś wybierać sobie przeciwników bardziej ostrożnie. Nie macie z nami najmniejszych szans — powiedział przywódca.
— Po co tyle gadania. Szkoda mi czasu. Załatwmy ich szybko — stwierdził czerwonowłosy. Shinobi z blizną na policzku zacisną zęby.
— Gaara. Najpierw zdobądźmy jakieś informacje — powiedział Kankuro. — Jeśli oni mają ten sam zwój co my, to nie warto z nimi walczyć — dodał.
— Mam to gdzieś — odparł czerwonowłosy, co wywołało zaskoczenie na twarzach ninja z Ame Gakure. — Ci, którzy poznali moje oczy muszą zginąć.
Wszyscy zlękli się z powodu tonu jakim wypowiedział to zdanie.
— Proszę bardzo. Spróbujcie nas pokonać — odparł gniewnie przywódca przeciwnej drużyny i zdjął z pleców pięć parasoli. Podrzucił je do góry. Zawisły w powietrzu.
Gaara nie zareagował. Nadal wpatrywał się w swego przeciwnika bez cienia strachu. Ninja z Ame wykonał pieczęcie.
— Umieraj bachorze! — zawołał. — Ninpo! Deszcz senbon.
Parasole zaczęły wirować, i w stronę Gaary poleciały setki igieł. Gdy niemal się z nim zderzyły, powstał tuman kurzu. po chwili shinobi cofnął się przerażony, bo okazało się, że młodego Genina otaczała tarcza z piasku, w którą wbiły się wszystkie igły. Sam Genin  z Suny nie doznał żadnych obrażeń.
— Tylko na tyle cię stać? — spytał znudzonym głosem Gaara.
— To nie możliwe... — wydyszał Genin z Ame Gakure i zaczął się cofać przerażony. — Ani jednego zadrapania, a przecież mój atak jest niezawodny — ponowił atak, ale piasek Gaary znów powstrzymał igły.
— Deszcz igieł, co? — zadrwił czerwonowłosy. — Więc ja stworzę deszcz krwi — dodał, a na jego ustach pojawił się szyderczy uśmiech.
— Mur piasku? — spytał, niedowierzająco przeciwnik Gaary.
— Tak — odparł Kankuro. — Niedostępna obrona z piasku. Gurda, którą nosi na plecach Gaara, wypełniona jest piaskiem. Kiedy zostaje zaatakowany, używa swojej czakry, aby go utwardzić. Piasek staje się jego niezniszczalną obroną — tłumaczył. — To jutsu, które zna tylko Gaara. W dodatku, wszystko to dzieje się automatycznie, bez udziału jego woli. Jak widzisz, atakowanie go nie ma sensu. Żaden atak na niego nie działa.
— To nie możliwe! — zawołał shinobi z Woski Deszczu.
— Nie macie szans z Gaarą — powiedział jego brat.
— Jeszcze się przekonamy! — krzyknął wściekły Genin i ruszył biegiem w stronę czerwonowłosego.
Gaara ściągnął gniewnie brwi i złączył dłonie na kształt trójkąta, po czym prawą rękę wyciągnął przed siebie z palcami wygiętymi w szpony.
— Piaskowa trumna — wysyczał, a piasek otoczył jego przeciwnika, unieruchamiając go. Genin wypuścił z rąk swoje parasole.
— Ghkh, Nie mogę... się ruszyć... — wydyszała ofiara czerwonowłosego. Towarzysze patrzyli na to przerażeni. Żaden jednak nie ruszył się, by pomóc koledze.
— Zamknął bym ci chętnie jadaczkę i zabił — powiedział spokojnie Gaara wypranym z emocji głosem. Wziął do ręki parasol i go rozłożył. — Ale to byłoby zbyt proste i nudne — Wyprostował prawą rękę ze zgiętymi palcami i używając czakry uniósł ninja Deszczu, otoczonego ściśle piaskiem do góry. Spojrzał na swą ofiarę nienawistnym spojrzeniem i ścisnął dłoń. — Pustynny cmentarz — wyszeptał, a piasek dosłownie zmiażdżył uwięzionego Genina. Krew rozprysła się na wszystkie strony, tworząc deszcz. Czerwonowłosy zasłonił się parasolem.
Jeśli reszta drużyny z Ame była przerażona, to teraz ich strach sięgnął zenitu.
— Zero cierpienia. Zabiłem go tak szybko, że nie miał czasu tego doświadczyć — powiedział Genin z Suny swoim pozbawionym emocji głosem. — Słodka krew martwych płynie, mieszając się z piaskiem. Karmią chaos, który jest we mnie, co czyni mnie silnym.
— Damy wam zwój — powiedział jeden z pozostałej dwójki. Jego głos drżał. Położył zwój na ziemi i chciał się oddalić. — Proszę! Puśćcie nas! — błagał o litość, przeczuwając, co go czeka.
Gaara jednak nie miał zamiaru pozwolić uciec swoim ofiarom. Odrzucił parasol i wyciągnął przed siebie obie ręce ze zgiętymi w szpony palcami. W mgnieniu oka pozostałą dwójkę otoczył piasek.
Słychać było tylko ich błagalne "Nie!"
Czerwonowłosy zacisnął obie dłonie miażdżąc piaskiem pozostałych przeciwników.
Czuł wspaniały słodki, niczym miód zapach krwi i chciał jej więcej.
Kankuro podszedł po zwój.
— Mamy szczęście — powiedział. — To zwój nieba — podniósł go z ziemi i schował do kieszeni. — Możemy iść do wieży.
— Nie teraz. Jeszcze nie mam dość — powiedział podekscytowany czerwonowłosy i odwrócił głowę w prawą stronę. Patrzył teraz pożądliwym wzrokiem na krzaki, które skrywały trójkę dzieciaków, o ile się nie mylił, była to jedna z drużyn nowicjuszy.
Wyczuł ich już dużo wcześniej, ale był zajęty ofiarami z Wioski Deszczu.
— Gaara, przestań — powiedział spokojnie Kankuro.
Czerwonowłosy spojrzał na niego gniewnie.
— Czyżbyś się bał? Tchórz... — wyszeptał.
— Słuchaj, wiem, że ten test, to dla ciebie łatwizna, ale my z Temari mamy już dość — próbował go przekonać. — Jeden komplet zwojów nam wystarczy. Tyle trzeba, żeby zdać.
— Nie mów mi, co mam robić, śmieciu — odparł i wyciągnął prawą rękę w stronę krzaków, gdzie znajdowała się trójka Geninów sparaliżowana strachem.
Kankuro mierzył Gaarę gniewnym spojrzeniem. Po chwili chwycił go za koszulkę.
— Dlaczego chociaż raz nie posłuchasz starszego brata?! — warknął.
— Już dawno przestałem myśleć o tym, że jesteś moim bratem. Nie wchodź mi w drogę, bo cię zabiję — wycedził gniewnie czerwonowłosy i odtrącił rękę brata. Po czym ponownie uniósł prawą rękę i wymierzył nią w krzaki.
— Gaara, proszę przestań. Posłuchaj swoją starszą siostrę, nie jesteśmy twoimi wrogami — Temari próbowała łagodnie przemówić mu do rozumu.
Czerwonowłosy wymierzył dłonią w brata, ale po chwili zdecydował, że tym razem odpuścić. Znów skierował dłoń w stronę krzaków, a wokół jego palców zaczął krążyć piasek. Chłopak powoli zaciskał palce.
— Gaara NIE!!! — krzyknęła przerażona Temari.
Gaara zacisnął palce, ale nie zabił nowicjuszy. W dłoni trzymał korek, którym zamierzał zatkać swą gurdę. Spojrzał w stronę krzaków.
— Dobrze. Tym razem odpuszczę — powiedział i skierował swe kroki w stronę centrum lasu, gdzie znajdowała się wieża.
Jego rodzeństwo odetchnęło z ulgą i podążyli za nim.
Kilkakrotnie udało im się ominąć pułapki Genjutsu, przez które miało się wrażenie, że zmierza się we właściwym kierunku, a tak naprawdę krążyło się w kółko.
Minęło pół godziny, kiedy w końcu dotarli do rzeki. Można ją było pokonać, przechodząc przez most.
Po drugiej stronie znajdowała się wieża, która był celem ich wędrówki.
Genini z Suna Gakure pokonali rzekę i weszli do wieży. Odnaleźli pokój z numerem bramy, którą wcześniej wylosowali. Gaara spojrzał na kamerę, która rejestrowała wszystko co działo się w pomieszczeniu.
— Jesteśmy na miejscu, więc możemy otworzyć zwoje — powiedział Kankuro, wyciągając je z kieszeni. Odpieczętował jeden, a Temari drugi.
Jakież było ich zdziwienie, nie licząc Gaary, gdy okazało się, że są to zwoje przywołania. A osobą, którą przywołali, był ich Sensei.
— Gratuluję zaliczenia drugiego etapu — zaśmiał się Baki. — A teraz poważnie. Wiecie, że dotarliście tutaj jako pierwsi i chyba uzyskaliście rekordowy czas przejścia przez ten ich durny las? Mogą zrobić się podejrzliwi, ale porozmawiamy o tym później. Na razie zostawiam was samych. Do zobaczenia — powiedział i zniknął.
— Jeśli mamy tutaj czekać na resztę, która przejdzie przez las to chyba umrę z nudów — marudziła Temari.
— W takim razie ja sobie pospaceruję — powiedział Gaara.
Jego rodzeństwo nie chciało spuszczać go z oczu, więc, chcąc, nie chcąc, udali się za nim na przechadzkę po wieży.
___________________________________________________

Notka napisana na podstawie anime. Mnie osobiście wydaje się, że nie wyszła, tak jakbym tego chciała =) Czekam na wasze opinie.
Dziękuje z całego serduszka tym którzy czytają i  udowadniają komentarzami, że podoba im się moje opowiadanie =) =*

Mam nadzieję, że nowe osoby dołączą do grona stałych czytelników =) i ci, którzy pozostawili jeden komentarz też zaczną pisać =P

23 lipca 2009

9. Niekompletna wizja.


Hehe =) Rozdział miał ukazać się dopiero jutro, ale postanowiłam wstawić go dzisiaj =)
Rozdział ten dedykuję Radhika Murai =) za miłe i porządne komentarze =P i za jej twórczość, która bardzo mi się podoba no i za to że po prostu jest. Buziaki dla ciebie moja droga =* =* =*
Inne komentarze także są super =) w ogóle wszyscy jesteś kochani. =)
Dzięki wam, aż chce się pisać dalszy ciąg. =) =*
___________________________________________________

Anko oznajmiła im, że są wolni.
Czarnowłosa miała już dość patrzenia na wrogo nastawionych do siebie Geninów.
Jako pierwsza wstała z ławki. Uniosła dwa palce na wysokość ust i zniknęła w kłębie dymu, by pojawić się ponownie tuż przy drzwiach.
Isao i Arata uczynili to samo, po czym razem opuścili salę egzaminacyjną.
— Tak, jak myślałem... Odpadło więcej, niż połowa Geninów. Gdyby nie ten blondynek, pewnie oblałoby więcej osób — powiedział Arata, gdy szli korytarzami.
— Ja tam uważam, że Ibiki Sensei ma rację. W tym roku jest dużo utalentowanych Geninów — odparł Isao.
— Ale nie zaprzeczysz, że dopiero, gdy Naruto powiedział, że on się nie podda, to reszta nabrała pewności siebie — nie dawał za wygraną, wyższy brunet.
— No, ten dzieciak ma siłę przebicia. Ciekawe, jak sobie poradzi na egzaminie. Wygląda raczej na ciamajdę.
— Nie mów hop, póki nie przeskoczysz — mruknęła Serenity znudzonym głosem.
— Szkoda, że ci z wioski Dźwięku przebrnęli przez pierwszy etap — powiedział po chwili milczenia Arata.
— Ciekaw jestem, czy ten Yakushi zda w tym roku — zastanawiał się na głos Isao.
Chłopcy jeszcze przez chwilę, wymieniali uwagi między sobą na temat egzaminu pisemnego.
Serenity jednak ich nie słuchała. Myślała o czerwonowłosym Geninie z Suna Gakure.
Z wszystkich uczestników był najspokojniejszy. Nie zwracał uwagi na zamieszanie wywołane przez wypraszanie Geninów, którym się nie poszczęściło.
Jutro mają się spotkać z Anko.
Czarnowłosa wiedziała, że zawsze drugi etap rozgrywa się w Lesie Śmierci.
Była strasznie ciekawa, jak szybko uda się Gaarze przez niego przejść.
Szkoda, że nie będzie mogła być tam na miejscu, ale za to będzie miała szanse zobaczyć poczynania Geninów podczas trzeciego, a zarazem ostatniego etapu.
Serenity, była tak zamyślona, że nie zauważyła, kiedy wyszli na zewnątrz Akademii.
— Eee... Serenity... To my idziemy — powiedział lekko zakłopotany Arata.
— Do zobaczenia — powiedziała czarnowłosa, ocknąwszy się z zamyślenia.
Chłopaki z jej drużyny zniknęli, a ona została obok budynku.
Miała się tu spotkać z Kakashim, który najwyraźniej ma zamiar się spóźnić.
Poszła usiąść na huśtawce, która znajdowała się w cieniu drzew.
Po chwili z Akademii zaczęły wychodzić drużyny Geninów, którzy zaliczyli pierwszy etap pomyślnie.
Czarnowłosa przyglądała się im, bez cienia zainteresowania.
Oni jej nie zauważyli, z czego bardzo się cieszyła.
Kiedy niemal wszyscy opuścili plac przed Akademią, czarnowłosa wstała z huśtawki i ruszyła w stronę wyjścia.
Kakashi widocznie zapomniał, że miał się z nią tutaj spotkać.
— Hej, zaczekaj — usłyszała za sobą dziewczęce wołanie.
Odwróciła się.
W jej stronę zmierzała trójka ninja z Suny, których poznała tydzień temu.
— Słucham? — spytała wypranym z emocji głosem.
Stanęli trochę na uboczu by móc porozmawiać.
— Czy to prawda? Jesteś Chuninem? — spytała blondynka, o imieniu Temari.
— A dlaczego cię to interesuje? — odparła pytaniem czarnowłosa.
Blondynka wywróciła oczami.
— Jesteś Chuninem? — powtórzyła.
— Tak jestem i co z tego? — powiedziała Serenity z lekką nutą irytacji w głosie.
Temari chciała coś powiedzieć, ale się powstrzymała.
— Coś jeszcze? — spytała czarnowłosa. Jej wzrok spoczął na Gaarze, który przekrzywił głowę z zainteresowaniem.
— Wcześniej nie mieliśmy okazji się sobie przedstawić — powiedział. — Jestem Gaara, ale to pewnie już wiesz... — dodał, robiąc krok w jej kierunku.
— Pustynny Gaara, albo Gaara z pustyni... — odparła. — Moje imię też już znasz... Ibiki je zdradził. Ale nie szkodzi. Jestem Serenity — odparła.
Podali sobie dłonie, lecz bardzo szybko powrócili do swej poprzedniej postawy.
— To moje rodzeństwo. Kankuro i Temari — wskazał na członków swojej drużyny. Czarnowłosa kiwnęła tylko głową.
— Gratuluję przejścia do następnego etapu. Heh, trochę ci nie wyszedł numer z marionetką — zwróciła się z drwiną do Genina w czarnym dresie, który zacisnął tylko zęby.
— Wiesz coś na temat tej całej Serenity? — usłyszeli czyjeś pytanie.
Czarnowłosa spojrzała w stronę, z której ono padło.
Z Akademii wyszli właśnie podopieczni Gai'a.
— Z tego co wiem to jest w wieku Sakury — powiedział chłopak ubrany w zielony dres. Miał krzaczaste brwi i fryzurę podobną do swego Sensei'a. Istna miniatura pana "Jaki jestem wspaniały". To on wcześniej zadał pytanie.
— Ojciec opowiadał mi o tej dziewczynie. Trafiła do naszej wioski, gdy miała pięć lat. Z tego co wiem jest Chuninem, tak jak to powiedział Ibiki Sensei — odparł chłopak z długimi czarnymi włosami.
— A kiedy zdała ten egzamin, nie wiesz? Nigdy w Akademii jej nie widziałem — zainteresował się miniaturowy Gai.
— Akademię ukończyła w półtora roku po przybyciu do Konohy, a Chuninem stała się w wieku 7 lat — powiedział czarnowłosy.
Serenity zmrużyła niebezpiecznie oczy, zacisnęła zęby, a jej usta zmieniły się w cienką linię.
Gaara słuchał rozmowy Geninów. Choć nie było tego po nim widać, chłonął uważnie każde słowo. Spojrzał kątem oka na czarnowłosą.
— Wygląda na to, że jest większym geniuszem niż ty, Neji — powiedział z przekąsem chłopak z krzaczastymi brwiami.
— Nie przesadzaj z tym geniuszem. A co do tej dziewczyny. Na pewno musi być bardzo utalentowana, skoro tak wcześnie stała się Chuninem. Ale co się dziwić w końcu to siostra Mistrza Kakashi.
— To Sensei Sakury, prawda? — spytał "Krzaczaste Brwi".
— Tak i Naruto i Sasuke Uchihy — uśmiechnął się.
— Zauważyłeś może jak Genini z naszej wioski patrzyli na tę czarnowłosą? Ciekawe dlaczego wszyscy się jej boją.
— Nikt tego nie wie Lee. Może to właśnie dlatego, że tak szybko zyskała wyższą rangę... Chłopaki z jej drużyny też się jej boją, a przecież są starsi od niej... — ucichł, bo przed jego nosem przeleciał kunai. Odwrócił się w stronę, z której nadleciał sztylet i stanął, jak wryty.
— Zajmij się swoim klanem, swoją drużyną i sobą Hyuga — powiedziała ozięble czarnowłosa.
Stała ze splecionymi rękami na piersi. To ona rzuciła kunaiem w czarnowłosego, tak by go nie zranić.
Drużyna Gai'a spojrzała na nią. Brunetka z dwoma kokami cofnęła się przestraszona.
Serenity i Neji mierzyli się długim spojrzeniem.
— Nie masz już nic do powiedzenia? — spytała po chwili. — Sprawdźmy, czy jestem lepsza od ciebie — powiedziała spokojnie.
— Ja... — zająknął się. Nie wiedzieć czemu, wzbudziła w nim pewne obawy. — Nie wolno nam walczyć bez zgody egzaminatorów — dodał pewnym siebie głosem.
— Heh, boisz się? — spytała i pociągnęła nosem. — Taa, strach czuć na kilometr — dodała z drwiną.
Trójka z Suny spoglądała to na Serenity, to na Genina z długimi włosami.
— Nie będę się z tobą bił — odparł i podniósł dumnie głowę.
— Masz moje pozwolenie na walkę. Chcę cię tylko sprawdzić — powiedziała znudzonym głosem. — Zobaczymy czy naprawdę jesteś geniuszem, jak o tobie mówią — dodała i zaczęła bawić się kunaiem.
— Wątpisz w moje zdolności? — spytał poirytowany. — Nie mam zamiaru niczego ci udowadniać — spojrzał na trójkę Geninów z Wioski Piasku. — Nie będę ci przeszkadzał w rozmowie z nimi — dodał.
— Czego się boisz? Mnie? Normalne, każdy się mnie boi... — powiedziała czarnowłosa.
— Może właśnie dlatego nie masz przyjaciół, kto by się chciał przy... — nie dokończył bo został przygwożdżony do ściany budynku. Nie spodziewał się tego. Serenity była bardzo szybka.
Przydusiła jego szyję ramieniem.
— Zajmij się swoim klanem, swoją drużyną i sobą — powtórzyła z warknięciem i puściła Genina.
Upadł na ziemię, dysząc ciężko. Pozostała dwójka była przerażona.
Brunetka kucnęła przy swoim koledze i pomogła mu wstać.
— Nie musiałaś tego robić — szepnęła.
Serenity patrzyła na nich jak na robaki.
— Nie musiał wtrącać nosa w nie swoje sprawy — odparła.
Hyuga obrzucił ją wrogim spojrzeniem.
— Wystarczyło powiedzieć, żebym się nie wtrącał — powiedział lekko zachrypnięty.
— Mówiłam — warknęła. — A przyjaciół nie mam, bo ich nie potrzebuję — dodała gniewnie.
Drużyna Gai'a oddaliła się, co chwilę zerkając na nią z przestraszoną i gniewną miną.
— Wybaczcie — powiedziała na powrót wypranym z emocji głosem.
— Szybka jesteś... — podziwiała ją Temari.
Czarnowłosa jednak patrzyła na minę Gaary.
W jego oczach dostrzegła rządzę krwi, chociaż wyraz jego twarzy wciąż był poważny.

*

Szkoda, że nie będę mógł się z tobą zmierzyć. Ciekaw jestem jakimi technikami się posługujesz... Z łatwością pokonałabyś tego, jak to powiedział koleś w zielonym kombinezonie, geniusza... pomyślał czerwono włosy.

*

— Zdałaś egzamin w wieku siedmiu lat? — spytał z niedowierzaniem i powątpiewaniem Kankuro.
Serenity odgarnęła włosy do tyłu i uśmiechnęła się ironicznie. Uśmiech nie obejmował jej oczu.
— Jeśli cię to ciekawi, to tak. Neji Hyuga ma rację.
— Niesamowite... — wyszeptał starszy brat czerwonowłosego.
Nagle Serenity się odwróciła i chwyciła czerwone jabłko w swe dłonie.
— Spóźniłeś się Kakashi — powiedziała.
— Musisz się popisywać? — spytał ignorując jej komentarz. Podszedł bliżej do dziewczyny. — Widzę, że już poznałaś podopiecznych Bakiego... — dodał, spoglądając na Geninów z Wioski Piasku.
— Poznałam ich już tydzień temu — odparła, bawiąc się jabłkiem. — Dzięki — podniosła do góry owoc.
— Pomyślałem, że zgłodniałaś. Czemu nie powiedziałaś mi, że poznałaś jedną z drużyn z Suny? — spytał, wciąż patrząc na Geninów.
— Uważałam to za zbędne — wzruszyła ramionami.
— Ech Serenity, cała ty... — mruknął.
Czarnowłosa i Gaara przez chwilę patrzyli na siebie. W pewnym momencie jego twarz przybrała wyraz zaskoczenia.
Dziewczyna wypuściła z rąk jabłko.
— Jeśli nie jesteś głodna wystarczyło powiedzieć. Nie musiałaś rzucać jabłkiem — powiedział Kakashi z dezaprobatą i schylił się po owoc, po czym się wyprostował. — Serenity słyszysz, co do ciebie... — urwał bo zobaczył jej wyraz twarzy.
Czarnowłosa miała lekko rozchylone usta. i szeroko otwarte oczy. Tęczówki miały matowy, czarny kolor, a jej spojrzenie było puste, szklane, jak u lalki i bez wyrazu.
Można było machać ręką przed jej twarzą i nic by to nie dało. Była w transie.
— Serenity! — zawołał białowłosy. W jego głosie dało się wyczuć oczekiwanie, a zarazem zmartwienie. — Serenity, co widzisz?! — zaczął nią lekko potrząsać.
Dziewczyna ocknęła się i złapała się za głowę.
Zacisnęła zęby i dyszała ciężko.
Zawsze tak się działo gdy miała wizje.
— Co widziałaś?! — spytał ponownie mężczyzna.
Spojrzała na niego. Jej oczy znów przybrały dawny, intensywnie zielony kolor, a na twarzy znów pojawiła się powaga.
— Orochimaru. Shukaku. Pogrzeb — powiedziała szeptem.
Czerwono włosy spojrzał na nią zszokowany. To nie możliwe! Czy ona wie, że jestem Jinchuriki? pytał samego siebie.
— Te trzy rzeczy? — spytał Kakashi. — Powiedz mi, co dokładnie widziałaś — potrząsnął ją za ramiona.
Spojrzała na niego gniewnie.
— Mówię właśnie. Orochimaru, Shukaku i pogrzeb. Tylko tyle — warknęła i strzepnęła z ramion ręce przyszywanego brata.
— Tylko tyle? Czyj pogrzeb? Gdzie widziałaś demona? A Orochimaru? Czy to ma coś z nim wspólnego? — pytał, chcąc uzyskać więcej informacji.
Serenity westchnęła.
— Nie wiem czy te obrazy, które ujrzałam są w jakiś sposób ze sobą powiązane. Pierwszy obraz był cały biały, a na jego tle widniała sylwetka Orochimaru. Później obraz się zmienił i widziałam polanę otoczoną drzewami, a na jej środku znajdował się demon w całej swej okazałości. Niemal natychmiast obraz się zmienił i widziałam tłum ludzi ubranych na czarno. Każdy trzymał w dłoni białą różę. Padał deszcz. Wszyscy stali wokół trumny, która miała zostać włożona do ziemi. Nie wiem czyj to był pogrzeb — powiedziała.
— Jesteś pewna, że to wszystko?
— Tak —odparła z naciskiem. Nie powinna była mu tego teraz wyjaśniać. Była zła na siebie, że świadkami jej wizji byli Genini z Suna Gakure i że powiedziała dokładnie czego ta wizja dotyczyła.
Kakashi odetchnął z ulgą i podał dziewczynie jabłko, które przez wizję upuściła.
Serenity wzięła je z powrotem i spojrzała na drużynę Bakiego. Gaara znów miał swój normalny wyraz twarzy (czyli powaga i żadnych emocji), ale jego rodzeństwo nadal stało z osłupiałymi minami.
— Wybaczcie, że musieliście być tego świadkami — powiedziała i skłoniła się lekko. — Moje wizje nie zawsze są takie dziwne. Ta akurat należała do tych niekompletnych. Nie chciałam was przestraszyć — dodała i spojrzała na czerwonowłosego. Ich spojrzenia się spotkały.
Miała wrażenie, że coś w jego oczach się zmieniło.
Czyżby, zaczął się jej bać? A może stara się ukryć jakąś mroczną tajemnicę...
Zmrużyła oczy i patrzyła na niego uważnie.
— Zrobiło się późno — zaśmiała się nerwowo blondynka. — To my pójdziemy już. Miło było cię poznać Serenity — dodała i ruszyła szybkim krokiem w stronę wyjścia z placu.
— Zaczekaj — zawołał za nią Kankuro i poszedł w ślady siostry.
Pozostał tylko Gaara. Jeszcze przez chwilę wpatrywali się w siebie, po czym on też odszedł. Przy wyjściu z placu odwrócił się jeszcze. Tak, jak ja nie potrzebuje przyjaciół... Cieszę się, że nie odkryłaś mojej tajemnicy... pomyślał i zniknął jej z pola widzenia.
Czarnowłosa spojrzała na brata.
— Kakashi... — zaczęła cicho.
— O co chodzi Serenity? — spytał z troską.
— Wiem czyj to był pogrzeb... — odparła jeszcze ciszej. — Nie chciałam tego mówić przy nich — spuściła głowę.
— O czym ty mówisz? — kucnął, by móc spojrzeć jej w oczy.
— To był pogrzeb Trzeciego.
Białowłosy patrzył na nią przerażony.
— Musisz udać się do Hokage i powiadomić go o tym, co widziałaś — powiedział.
— Wiem... — westchnęła. — Spotkamy się w domu... — dodała i zniknęła wśród płatków róż.
Chwilę później stała przed drzwiami gabinetu Hokage.
Zawahała się, ale po chwili bez pukania weszła do środka.
— O co chodzi Serenity? — spytał Hiruzen.
Dziewczyna opowiedziała mu, co zobaczyła w wizji.
Sarutobi wysłuchał jej w spokoju.
— Więc wygląda na to, że zostało mi niewiele czasu... — powiedział po chwili milczenia.
— Czcigodny Hokage, nie wiem czy te obrazy są ze sobą powiązane. Nie wiem też kiedy i w jakich okolicznościach umrzesz — odparła. — Ta wizja była naprawdę dziwna i niekompletna. Nie wiem dlaczego...
— Spokojnie moja droga. Jedno jest pewne. Orochimaru coś kombinuje. Musimy przygotować się na najgorsze. Możesz odejść.
— Hai* — skłoniła się i opuściła budynek administracyjny.
Słońce chyliło się ku zachodowi.
Czarnowłosa wróciła do domu.
Jeszcze przez pół nocy rozmawiała z Kakashim na temat tego, co widziała i o tym, co powiedział jej Hokage.
Resztę nocy, kiedy Kakashi spał, rozmyślała o czerwonowłosym Geninie.
___________________________________________________

Mam nadzieję, że rozdział się podobał =)
Wszystkim, którzy komentują bardzo serdecznie dziękuję.
Zachęcam do dalszego wyrażania swoich opinii na temat mojego opowiadania.
Pozdrawiam i komentujcie =)

29. Misja i wiadomość.

Gaara wraz z rodzeństwem przemierzali ulice Konohy, prowadzeni przez Shikamaru Narę, który mimo niedokończonego egzaminu na Chunina, zos...